MÓJ MĄŻ Z UŚMIECHEM ZŁOŻYŁ PAPIERY ROZWODOWE I POWIEDZIAŁ: ZAAKCEPTUJ MOJĄ PANNĘ, ALBO SIĘ ROZSTANIEMY…

Pomogłem im znaleźć barwy wojenne.

To najbardziej satysfakcjonująca praca, jaką kiedykolwiek wykonywałem.

Tyler ma się świetnie.

Już nie pyta tak często o tatę.

Ale kiedy Mark dzwoni, by przeprowadzić nadzorowane wideorozmowy, Tyler zaczyna z nim rozmawiać.

To jest niezręczne.

Ale to jest uzdrawiające.

Mark jest teraz skromny.

Mieszka w małym mieszkaniu z dwoma współlokatorami i jeździ używaną Hondą.

Wygląda jak człowiek.

Jeśli chodzi o mnie, jestem szczęśliwy.

Naprawdę szczęśliwy.

Dowiedziałam się, że nie jestem tylko gospodynią domową.

Nie byłem tylko postacią drugoplanową w filmie Marka.

Byłem reżyserem swojego własnego życia.

Znów randkuję.

Robert i ja jemy kolację co piątek.

Robimy to powoli.

Łączy nas wspólna trauma.

Ale też się śmiejemy.

Dużo się śmiejemy.

On mnie szanuje.

Prosi mnie o radę w sprawach biznesowych.

Traktuje mnie jak równego sobie.

W zeszłym tygodniu sprzątałam szufladę ze śmieciami – tę samą, w której znalazłam długopis potrzebny do podpisania papierów rozwodowych.

Znalazłem ten tani różowy kolczyk z piórkiem.

Spojrzałem na to i się uśmiechnąłem.

Nie wyrzuciłem tego.

Włożyłem je do małego pudełka na moim biurku.

Przypomnienie.

Przypomnienie, że czasami najgorsza rzecz, jaka ci się przytrafia, jest w rzeczywistości najlepszą rzeczą.

Gdyby Mark nie oszukiwał, gdyby nie był tak arogancki, spałabym dalej.

Nadal byłabym kobietą wycierającą blat i czekającą na pozwolenie, by żyć.

Teraz nie czekam na pozwolenie.

Sam wystawiam czeki.

Sam podpisuję swoje dokumenty.

Nigdy, przenigdy nie lekceważę siebie.

 

zobacz więcej na następnej stronie Reklama

Aby zobaczyć pełną instrukcję gotowania, przejdź na następną stronę lub kliknij przycisk Otwórz (>) i nie zapomnij PODZIELIĆ SIĘ nią ze znajomymi na Facebooku.