Bo nie potrzebuję ich telefonów, żeby udowodnić, że istnieję.
Mam swoją pracę.
Moje mieszkanie.
Dziedzictwo mojej babci.
I moje własne imię wreszcie przestało być czyimś planem awaryjnym.
Jeśli kiedykolwiek musiałeś odejść od ludzi, którzy kochali tylko to, co mogłeś im dać, chcę, żebyś to usłyszał.
Nie jesteś egoistą, jeśli chcesz, żeby traktowano cię jak człowieka.
Nie jesteś okrutny pozwalając komuś odczuć konsekwencje swoich wyborów.
I nie popełniasz błędu, chroniąc rzeczy – przedmioty, wspomnienia, marzenia – które niosą ze sobą twoją historię.
Czasami najbardziej kochającą rzeczą, jaką możesz zrobić, jest zaprzestanie płacenia ceny bycia niewidzialnym.
Bo w chwili, gdy w końcu powiesz „nie”, nie kończysz po prostu pewnego schematu.
Zaczynasz życie.
Czy kiedykolwiek musiałeś wyznaczyć granicę, gdy twoje wsparcie było traktowane jak „coś, co jesteś winien”? Co ostatecznie pomogło ci wybrać własny spokój?