Ja też cię kocham, Ryan, ale miłość nie wystarczy. Musisz się pokazać. Musisz się postarać.
Powiedziałam Emmie i Liamowi, że pojechałam do Tucson w interesach. Nie zadawali pytań, a ja im nie powiedziałam. Rok później, w sierpniu 2028 roku, dostałam list od Ryana. Był trzeźwy od dwóch lat. Dostał awans. Pracował jako wolontariusz w ośrodku dla osób uzależnionych. Mamo, niczego się nie spodziewam, ale chciałam, żebyś wiedziała, że wciąż tu jestem. Wciąż trzeźwa. Wciąż się staram. Jeśli Emma i Liam kiedykolwiek będą chcieli się ze mną spotkać, jestem gotowa. Bez presji. Kiedy tylko będą gotowi. Pokazałam list Emmie. Miała teraz dziesięć lat, prawie jedenaście. Przeczytała go.
Czy uważasz, że on naprawdę jest inny?
Nie wiem, ale wydaje mi się, że próbuje.
Chcesz, żebym go poznała?
Ona o tym pomyślała.
„Jeszcze nie. Ale może jak będę starszy.”
Czy on o nas pyta? Co mu mówisz?
Że jesteś szczęśliwy. Że dobrze ci idzie. Że jesteś kochany.
Sześć miesięcy później Emma zmieniła zdanie. Była w szóstej klasie. Liam był w trzeciej. Jedliśmy śniadanie. Naleśniki. Emma powiedziała:
„Chyba chcę poznać tatę.”
Odłożyłem widelec. Dlaczego teraz?
„Nie wiem. Myślałam o nim. O tym, jaki był. Naprawdę nie pamiętam.”
Miałeś siedem lat, kiedy odszedłeś.
„Wiem. Ale chcę wiedzieć, czy jest inny. Czy jest lepszy. Wtedy przynajmniej będę wiedział.”
Zadzwoniłam do Donny, wyjaśniłam sytuację. Umówiłam się na spotkanie – nadzorowane, krótkie – zobaczymy, jak pójdzie. Umówiliśmy się na marzec. Park w Reno. Neutralny. Publiczny. Zawiozłam Emmę. Liam postanowił nie jechać. Ryan już tam był, siedział na ławce. Wstał, kiedy nas zobaczył. Emma zatrzymała się i patrzyła.
„To on?” zapytała. „Wygląda inaczej”.
Minęły trzy lata.
Podeszła do niego powoli. Rozmawiali przez 30 minut. Nie słyszałam ich, ale patrzyłam. Ryan płakał. Emma nie. Kiedy było po wszystkim, Emma wróciła.
Jak było? – zapytałem.
„Dobrze. Dziwne.”
Dobrze dziwne czy źle dziwne?
Tej nocy Emma powiedziała:
„Myślę, że chcę go jeszcze raz zobaczyć.”
Dobrze. Zajmiemy się tym.
„Ale ja nie chcę z nim mieszkać.”
Nie musisz. Zamieszkasz ze mną.
Przez następny rok Emma widywała Ryana raz w miesiącu. Czasami Liam przychodził, czasami nie. Ryan nigdy nie prosił o więcej, nigdy nie naciskał. Po prostu się pojawiał – konsekwentny, trzeźwy, starający się – i powoli, ostrożnie zaczęli się odbudowywać. W grudniu 2029 roku, pięć lat po tym, jak sprzedałem domek, zadzwonił do mnie Ryan.
„Mamo, chciałem ci coś powiedzieć. Poznałem kogoś. Ma na imię Angela. Też jest na odwyku. Spotykamy się od sześciu miesięcy.”
To dobrze, Ryan.
„Chce poznać Emmę i Liama, jeśli to nie stanowi problemu”.
Był cichy.
„Dziękuję, mamo. To wiele dla mnie znaczy.”
Siedziałam na werandzie, obserwując zachód słońca. Rex leżał u moich stóp. Emma była w środku, odrabiając lekcje. Liam grał w gry wideo. Myślałam o domku narciarskim. O wiadomości, która wszystko zmieniła. O sprzedaży nieruchomości, locie na Barbados, samotnym oglądaniu zachodu słońca. Straciłam syna na jakiś czas, ale odnalazłam wnuki. I powoli, ostrożnie, odnajdywałam go na nowo. Nie tak jak wcześniej. Nigdy już tak nie będzie. Ale może to będzie coś nowego – coś zbudowanego na prawdzie, a nie na obowiązku. Wyciągnęłam telefon, spojrzałam na ostatnie zdjęcie, które zrobiłam – Emma i Liam w parku, uśmiechnięci, szczęśliwi, bezpieczni – bo dokonałam właściwego wyboru. Pięć lat temu wybrałam siebie. I robiąc to, uratowałam ich. Klucz, który nie działał, otworzył wszystko.