Moi rodzice ogłosili, że będę nieodpłatną nianią dla 12 dzieci podczas wystawnego ślubu mojej siostry. „Powinnaś czuć się potrzebna” – powiedział mój ojciec. „Jeśli nie zamierzasz się dokładać, to nie przychodź” – zadrwiła mama. Więc uśmiechnęłam się i powiedziałam: „Powodzenia w samodzielnym płaceniu 80 tysięcy”.

„Chciałabym wyznaczyć pewne granice, ale boję się, że wycofają swoje wsparcie i bez ich pomocy nie będziemy mogli pozwolić sobie na taki styl życia, jakiego oczekują”.

„Wtedy musisz podjąć decyzję. Zaakceptować ich kontrolę w zamian za ich pieniądze – albo znaleźć inny sposób na życie, który nie wymaga ich akceptacji”.

„To właśnie z nami zrobiłeś?”

“W końcu.”

Dwa tygodnie później Rebecca zadzwoniła z aktualizacją. „Rozmawiałam z Marcusem o oczekiwaniach jego rodziny. On też odczuwał presję, ale nie wiedział, jak sobie z nią poradzić”.

„Co postanowiłeś?”

„Odrzucimy dom w ich okolicy i znajdziemy coś, na co nas stać, sami. Na razie zostaniemy w klubie wiejskim, ale nie zobowiązujemy się do pójścia do szkoły ani do wakacji”.

„Jak zareagowała jego rodzina?”

„Jego matka była niezadowolona. Powiedziała, że ​​jesteśmy niewdzięczni i krótkowzroczni”.

„Brzmi znajomo.”

„Tak. Ale Marcus mnie wspierał, co było naprawdę miłe. Powiedział: »Nasze małżeństwo powinno opierać się na tym, czego my chcemy, a nie na tym, czego oczekują nasze rodziny«”.

Byłem z niej naprawdę dumny. Sprzeciwianie się presji rodziny nie jest łatwe – zwłaszcza gdy w grę wchodzą pieniądze.

„Jak się mają sprawy z mamą i tatą?”

Głos Rebekki ucichł. „Trudno. Naprawdę mają problem z ratą kredytu hipotecznego. Tata szuka pracy, ale w jego wieku to wyzwanie. A mama… mówi o znalezieniu pracy po raz pierwszy od dwudziestu lat. Cała ta sytuacja była dla nich sygnałem ostrzegawczym, jak bardzo uzależnili się od wsparcia z zewnątrz”.

Wsparcie zewnętrzne — mam na myśli moje wsparcie.

„ Zamierzasz im pomóc?”

„Nie mogę, Kenzie. Marcus i ja ledwo dajemy sobie radę bez pomocy jego rodziny. Nie mamy nic dodatkowego do dołożenia.”

W końcu zaczęli doświadczać tego, z czym ja żyłam przez lata – presji związanej z koniecznością finansowego wspierania rodziny, przy jednoczesnym zajmowaniu się własnymi obowiązkami.

Pół roku po ślubie Rebekki mój ojciec zadzwonił do mnie z nowiną, która mnie zaskoczyła.

„Dostałem pracę.”

„Naprawdę? Co robisz?”

„Doradztwo dla małych firm budowlanych. Pomaganie im w poruszaniu się po procesach uzyskiwania pozwoleń i przestrzeganiu wymogów prawnych. To praca na pół etatu, ale zawsze coś.”

Mój ojciec poświęcił całą swoją karierę zarządzaniu, unikając pracy fizycznej, kiedy tylko było to możliwe. Myśl o tym, żeby doradzał, była niemal nie do pomyślenia.

„Jak do tego doszło?”

„Zacząłem wolontariat w organizacji non-profit, która wspiera małe firmy. Okazało się, że te wszystkie lata pracy z miejskimi komisjami planowania dały mi cenne doświadczenie”.

„Wspaniale, tato.”

„Twoja mama też zaczęła pracować. Zarządza mediami społecznościowymi trzech lokalnych firm. Najwyraźniej te wszystkie lata dbania o nasz wizerunek w mediach społecznościowych przełożyły się na nasze rzeczywiste umiejętności marketingowe”.

Ta przemiana była niesamowita. Moi rodzice, którzy przez lata żyli z odziedziczonego majątku i moich składek, w końcu znowu zaczęli pracować.

„Jak się z tym czujesz?”

„Zmęczony” – przyznał – „ale też… pożyteczny. Zapomniałem, jak to jest zarabiać pieniądze, a nie tylko nimi zarządzać”.

Trzy tygodnie później mama zaprosiła mnie na lunch. Spotkaliśmy się w małej kawiarni w centrum miasta – daleko od klubu golfowego, gdzie zazwyczaj organizowała spotkania towarzyskie.

„To miejsce jest urocze” – powiedziała, rozglądając się po niedopasowanych meblach i ręcznie napisanym menu. „O wiele bardziej urokliwe niż te sztywne miejsca, które kiedyś odwiedzałam”.

Kobieta, która kiedyś nalegała na używanie kryształowych kieliszków do nieformalnych kolacji, teraz chwaliła kawiarnię, która serwowała kawę w ceramicznych kubkach.

„Jak sobie radzisz z pracą?”

„To… wyzwanie” – przyznała. „Ale odkrywam, że naprawdę dobrze radzę sobie z marketingiem w mediach społecznościowych. Kto by pomyślał, że te wszystkie lata dbania o wizerunek naszej rodziny przełożą się na umiejętności zawodowe?”

„A finansowo?”

„Teraz spłacamy raty kredytu hipotecznego, choć jest ciężko. Musieliśmy wprowadzić pewne zmiany w naszym stylu życia”.

Poprawki. Widziałam je w jej wyglądzie: fryzura ułożona w sieciowym salonie, a nie w drogim spa, które wolała; ubrania z domów towarowych, a nie butików.

„Chcieliśmy z tobą porozmawiać o wznowieniu naszej relacji” – kontynuowała. „Bez elementu finansowego, który wcześniej wszystko komplikował”.

 

zobacz więcej na następnej stronie Reklama

Aby zobaczyć pełną instrukcję gotowania, przejdź na następną stronę lub kliknij przycisk Otwórz (>) i nie zapomnij PODZIELIĆ SIĘ nią ze znajomymi na Facebooku.