Moja historia nie była tragedią. To było wyzwolenie.
Przez lata byłam matką Masona, wdową po Williamie, ofiarą Victorii. Ale teraz, w końcu, byłam po prostu Eleanor.
Eleanor Vance, sześćdziesięcioczteroletnia malarka amatorka, studentka jogi, kobieta mieszkająca w skromnym, ale jasnym mieszkaniu, z roślinami na balkonie i marzeniami w sercu.
Moje imię nie było już definiowane przez innych. Moja historia nie była już pisana bólem. Moje imię było moje, a moja historia dopiero się zaczynała.
Uśmiechnęłam się do nieba i wyszeptałam słowa, na które czekałam miesiącami.
„Jestem wolny.”