„To karma.”
Uśmiechnąłem się i przytuliłem córkę.
Hazel spała spokojnie w moich ramionach, z anielską buzią. Miała dorastać w nowym otoczeniu, w nowym życiu – niezakłócona smutnymi historiami dorosłych.
Przeszłam przez kontrolę bezpieczeństwa ze spokojnym sercem, zostawiając za sobą całą przeszłość: niewiernego męża, żałosną kochankę, dni pełne bólu.
Mówcy ogłosili, że lot do Paryża wkrótce wystartuje.
Spojrzałem przez szybę na błękitne niebo.
Moją córkę i mnie czekała świetlana przyszłość.
Moja zemsta zakończyła się w najsłodszy, najdoskonalszy sposób. Nie zniszczyłem ich nienawiścią. Zamiast tego uwolniłem się i ruszyłem ku nowemu rozdziałowi mojego życia.