Zamknęłam oczy, skupiając się na oddechu, próbując odepchnąć gryzący ból w dolnej części pleców. Ósmy miesiąc ciąży był prawdziwą męką dla mojego ciała. Każdy krok, każdy ruch, był udręką wyczerpania. Moim najgłębszym, najgorętszym pragnieniem było po prostu położyć się w cichym, ciemnym pokoju i nie ruszać się przez wiele godzin. Myśl o moim mężu, Alexie, masującym moje stopy, wywołała lekki uśmiech na mojej twarzy. To było piękne, nierealne marzenie.
Drzwi sypialni otworzyły się z hukiem i Alex wszedł zdecydowanym krokiem, z twarzą promieniejącą dziecięcą ekscytacją, która wydawała się osobistą zniewagą dla mojego obecnego cierpienia.
„Kate, kochanie! Mam wspaniałe wieści!” wykrzyknął, zupełnie nieświadomy mojego zmęczonego, obolałego wyrazu twarzy.
Wzięłam powolny, głęboki oddech. „Co się stało?” zapytałam, starając się włożyć trochę entuzjazmu w swój głos.
„Moi rodzice i siostra przychodzą dziś wieczorem na kolację!” – wykrzyknął, szczęśliwy jak dziecko, które właśnie dostało nową zabawkę. – Tak dawno ich nie widzieliśmy, tęsknimy za nimi!
Przeszedł mnie dreszcz przerażenia, uczucie o wiele gorsze niż ból pleców. – Och, Alex – błagałam słabo. – Wiesz, jak się czuję. Czy moglibyśmy to przełożyć? Tylko na inny dzień? Jestem taka zmęczona.
(Ciąg dalszy na następnej stronie)
Jego radosny wyraz twarzy zniknął natychmiast, zastąpiony rozczarowaniem. – O czym ty mówisz? Już się umówiliśmy. Wszystko ustalone. Nie możemy tak po prostu odwołać. To byłoby lekceważące. – Ale ja cierpię – próbowałam zaprotestować, ale on już po mnie deptał.
– Kate, nie przesadzaj. To tylko kolacja. Usiądziemy na chwilę, porozmawiamy i to wszystko. Jesteś silna. Dasz radę. Zatrzymał się, a potem wypowiedział słowa, które zabrzmiały jak policzek. „Nie bądź taka samolubna”.
Samolubna. Słowo odbiło się echem w cichym pokoju. Czy byłam samolubna, pragnąc chwili spokoju, kiedy czułam, że moje ciało rozrywa się na kawałki, podczas gdy nosiłam nasze dziecko? Czy nie widział moich opuchniętych kostek, cieni pod oczami? Czy nie słyszał moich westchnień wyczerpania ani cichych jęków bólu, których nie zawsze mogłam stłumić najmniejszym ruchem?
„Nie przesadzam, Alex” – powiedziałam niebezpiecznie cicho. „Bolą mnie plecy, mam mdłości i jestem wyczerpana. Chcę tylko odpocząć”.
„A ty możesz odpocząć później!” – nalegał, a w jego głosie słychać było irytację. „To moja rodzina, Kate! Nie mogę ich urazić. Co sobie pomyślą? Powiedzą, że nie chcesz ich widzieć”.
Zamilkłam. Kłótnia nie miała sensu. Alex był dobrym człowiekiem, ale był całkowicie ślepy na problemy własnej rodziny. Dorastał w domu, w którym zdanie starszych było prawem, a tradycja królowała. Jego matka, Diane, była autorytarną i nadmiernie krytyczną kobietą, która zawsze dyktowała zasady życia rodzinnego, a Alex, posłuszny syn, zawsze wykonywał jej polecenia bez sprzeciwu.
„Dobrze” – powiedziałem, a to proste słowo było obciążone urazą, która rosła we mnie niczym guz. „Zrobię obiad”.
„To moja córka! Wiedziałem, że zrozumiesz!” – wykrzyknął promiennie, nieświadomy goryczy w moim głosie. Szybko pocałował mnie w policzek. „Nawet ci pomogę! Czego potrzebujemy w sklepie?”
„Nic” – odparłem, odwracając się. „Dam sobie radę sam”. Nie chciałem jego pomocy. Chciałem jego zrozumienia. Jego empatii. Chciałam, żeby mnie zobaczył, swoją ciężarną żonę, i żeby moje dobro było ważniejsze od potencjalnej dezaprobaty jego matki. Ale tego nie zrobił.
Ciąg dalszy na następnej stronie
Po jego wyjściu do pracy leżałam w łóżku, wpatrując się w sufit, a te same myśli krążyły mi bez końca po głowie. Dlaczego on nie rozumie? Dlaczego nie widzi, jak bardzo cierpię? Dlaczego opinia jego rodziny jest dla mnie ważniejsza od mojego zdrowia? Czułam się mniej jak ukochana żona, a bardziej jak służąca, zmuszona podporządkować się żądaniom jego krewnych.
W końcu, pomimo protestów, zwlokłam się z łóżka. Zadzwonił dzwonek do drzwi, gdy szłam do kuchni. To była moja sąsiadka, Eleanor, miła i ciepła kobieta po sześćdziesiątce, która stała się dla mnie jak druga matka.
„Kochanie, jak się czujesz?” zapytała, a w jej oczach malowała się autentyczna troska, która sprawiła, że chciało mi się płakać.
I tak zrobiłam. Rozpłakałam się i opowiedziałam jej całą historię kolacji, egoizm Alexa i moją własną rozpacz.
Słuchała cierpliwie, trzymając mnie w ramionach.
Aby zobaczyć pełną instrukcję gotowania, przejdź na następną stronę lub kliknij przycisk Otwórz (>) i nie zapomnij PODZIELIĆ SIĘ nią ze znajomymi na Facebooku.