Jego słowa wywołały u mnie dreszcz.
Co sugerujesz?
Sugeruję, żebyś nie spędzał kolejnej nocy w tym domu, dopóki nie rozwiążemy tego na drodze prawnej. Spakuj torbę, a ja wyślę po ciebie samochód. Możesz dziś zostać u mojej rodziny, a jutro złożymy niezbędne dokumenty.
To było kuszące.
Myśl o spaniu w domu, w którym inni kontrolują moje ruchy, była głęboko niepokojąca, ale nie byłam gotowa opuścić swojego domu ani nadziei, że Michael w końcu dostrzeże prawdę.
Doceniam ofertę, Patricku, ale potrzebuję jeszcze jednego dnia.
Jutro odbędzie się zebranie zarządu, na którym przedstawię wyniki audytu fundacji.
Jeśli Michael był zamieszany w nieprawidłowości finansowe, wtedy będzie to jasne.
Jeśli jest tak zszokowany, jak się spodziewałam, to wciąż jest nadzieja, że jest manipulowany, a nie bierze czynnego udziału.
Patrick niechętnie się zgodził, ale nalegał, żeby po spotkaniu czekał na mnie samochód.
Obiecaj mi, że będziesz ostrożny – nalegał. – Nie konfrontuj się z Vanessą sam na sam.
Po rozłączeniu się zacząłem chodzić po apartamencie, zbyt niespokojny, by móc zasnąć.
Włączyłam klawiaturę elektroniczną. Moje drzwi jeszcze nie zostały aktywowane.
Technik wspomniał, że wróci jutro, aby zaprogramować system, ale fizyczna obecność urządzenia na framudze moich drzwi była dla mnie dobitnym przypomnieniem, w jak niepewnej sytuacji się znalazłem.
Musiałem zabezpieczyć akt własności i inne ważne dokumenty zanim zostaną odkryte.
Poruszając się cicho, wyjąłem wszystko z ukrytego sejfu i spakowałem do teczki. Dodałem też kilka niezbędnych rzeczy na wypadek, gdybym po jutrzejszym spotkaniu musiał szybko wyjść.
Gdy skończyłem przygotowania, ktoś cicho zapukał do moich drzwi.
Z korytarza dobiegł głos Michaela.
Mamo, czy ty jeszcze nie śpisz?
Zawahałam się, ale schowałam teczkę do szafy i otworzyłam drzwi.
Michael stał tam w piżamie i szlafroku, wyglądając na zaniepokojonego.
Chciałem cię sprawdzić – powiedział, przyglądając się mojej twarzy. Vanessa powiedziała mi, że jesteś zdenerwowany z powodu systemu bezpieczeństwa.
Czy nie byłbyś zły, gdyby ktoś zamontował zamki w twoich drzwiach bez twojej wiedzy? – zapytałem łagodnie.
Miał na tyle przyzwoitości, żeby wyglądać na zakłopotanego.
Nie chodzi o to, żeby cię zamknąć. Chodzi o to, żeby zapewnić ci bezpieczeństwo.
Przed czym dokładnie bezpieczny?
Od siebie – powiedział cicho.
Mamo, w zeszłym tygodniu zostawiłaś włączony piec na całą noc. Tydzień wcześniej znaleziono cię błąkającą się po ogrodzie o 3:00 nad ranem w koszuli nocnej.
Zmieniasz się i przerażające jest to, co widzisz.
Do takich incydentów nigdy nie doszło.
Fabrykacje stawały się coraz bardziej ekstremalne i niebezpieczne.
Rozumiem twoje obawy – powiedziałem ostrożnie. – Ale zostałem zbadany przez dr. Lavine’a, mojego lekarza od 20 lat. Nie ma żadnych problemów z moimi funkcjami poznawczymi.
Lavine jest lekarzem ogólnym, a nie specjalistą – zbył Michael. Dr Reynolds ma znacznie większe doświadczenie w leczeniu demencji.
Nie mam demencji, Michaelu,
westchnął i wyciągnął rękę, żeby poklepać mnie po dłoni w ten protekcjonalny sposób, który stał się dla niego nawykiem.
Często negujemy objawy, ale my się tobą zajmiemy, mamo. Obiecuję.
Patrząc mu w oczy, dostrzegłam, że naprawdę wierzył w to, co mówił.
Cokolwiek Vanessa mu powiedziała, cokolwiek przedstawiła mu pod moją nieobecność, przekonało go, że mój stan szybko się pogarsza.
„Odpocznij trochę” – powiedział łagodnie. „Do zobaczenia jutro na posiedzeniu zarządu”.
Po jego wyjściu zamknąłem drzwi na klucz i dla pewności dosunąłem do nich krzesło.
Jutro będę miał szansę przedstawić dowody nieprawidłowości finansowych i ocenić reakcję Michaela.
Wszystko zależało od tego, czy będzie dobrowolnym wspólnikiem Vanessy, czy też jej nieświadomym pionkiem.
Tak czy inaczej, nie chciałbym spędzić ani jednej nocy w więzieniu we własnym domu.
Tej nocy prawie nie spałem, w mojej głowie kłębiły się plany awaryjne.
Rano ustaliłem już jasny plan działania.
Miałem uczestniczyć w posiedzeniu zarządu fundacji, przedstawiać wyniki audytu i obserwować reakcję Michaela.
Jeśli wydawał się autentycznie zszokowany nieprawidłowościami finansowymi, była nadzieja, że był po prostu nieświadomym narzędziem Vanessy.
W przeciwnym razie, gdyby bronił nieautoryzowanych dotacji lub próbował je odrzucić, wiedziałbym, że aktywnie współdziałał w osłabianiu mojej pozycji.
Tak czy inaczej, nie wróciłbym do posiadłości Westbrook jako więzień we własnym domu.
Tego ranka ubrałem się ze szczególną starannością, wybierając dopasowany granatowy garnitur, który – jak zawsze mawiał Richard – dodawał mi aury niepodważalnego autorytetu.
Starannie wykonałam makijaż, ułożyłam swoje srebrne włosy w elegancki kok, jak zwykle, i założyłam perłowe kolczyki, które Richard podarował mi z okazji naszej 30. rocznicy.
Mój wygląd nie zdradzał w żaden sposób zagubionej starszej kobiety, którą przedstawiali innym.
Kiedy wyszedłem z apartamentu z teczką w ręku, zobaczyłem Vanessę czekającą na mnie na korytarzu z tacą ze śniadaniem w rękach.
„Dzień dobry, Margaret” – powiedziała z radosnym, udawanym entuzjazmem. „Pomyślałam, że mogłabyś zjeść dziś śniadanie w swoim pokoju. Dziś po południu masz zebranie fundacyjne i wiem, że ostatnio takie wydarzenia bywają dla ciebie wyczerpujące”.
„Jak miło” – odpowiedziałem. „Ale umówiłem się już na śniadanie z Robertem Hammondem przed spotkaniem”.
To było kłamstwo.
Robert, skarbnik naszej fundacji, nie miał pojęcia, że planuję przyjechać wcześniej, aby omówić z nim wyniki audytu.
Prywatnie?
Uśmiech Vanessy lekko przygasł.
Nie widzę tego w Twoim kalendarzu.
Musiałem o tym zapomnieć – powiedziałem, stosując wobec niej własną taktykę.
Luki w pamięci zdarzają się każdemu, prawda?
Jej oczy zwęziły się niemal niezauważalnie, po czym powróciła przyjemna maska.
Oczywiście.
Czy mam poprosić Michaela, żeby cię zawiózł?
Nie ma potrzeby. Już wezwałem samochód.
Kolejne kłamstwo, ale konieczne.
Nie miałem zamiaru utknąć w pojeździe z którymkolwiek z nich.
Rozumiem – powiedziała, a jej ton nieco ostygł. – No cóż, daj nam znać, jeśli będziesz czegoś potrzebować. Michael spotka się z tobą w biurze fundacji na posiedzeniu zarządu.
Skinąłem głową i ruszyłem w stronę schodów, doskonale zdając sobie sprawę, że ona patrzy, jak schodzę.
Gdy już byłem na zewnątrz, szybko przeszedłem długą alejką i przekroczyłem bramę osiedla, dopiero wtedy wyciągnąłem telefon, żeby zadzwonić do firmy oferującej przejazdy współdzielone.
15 minut później byłem już w drodze do centrum.
Robert Hammond był zaskoczony, ale nie niezadowolony, widząc moje przybycie 90 minut przed planowanym spotkaniem.
Margaret, nie spodziewaliśmy się ciebie przed 11 – powiedział, wstając od biurka, gdy wchodziłem do biur fundacji.
„Chciałem przejrzeć kilka materiałów, zanim przyjdą inni” – wyjaśniłem, kładąc teczkę na stole w sali konferencyjnej. „Masz chwilę, żeby do mnie dołączyć?”
Robert, emerytowany bankier, bliski przyjaciel Richarda, pełnił funkcję skarbnika fundacji od samego początku. Był skrupulatny, miał zasady i, co najważniejsze, nie wykazywał wobec Michaela żadnej szczególnej lojalności wykraczającej poza zwykłą zawodową uprzejmość.
„Oczywiście” – zgodził się, idąc za mną do sali konferencyjnej.
Zamknąłem drzwi, zanim wyjąłem raport z audytu z teczki.
„Zleciłem niezależny audyt naszej działalności grantowej w ciągu ostatniego roku” – wyjaśniłem, przesuwając w jego stronę dokument. Będę wdzięczny za ocenę ustaleń.
Brwi Roberta uniosły się ze zdziwienia.
Zazwyczaj audyty były planowane przez cały zarząd, ale on nic nie powiedział, tylko otworzył raport i zaczął czytać.
Obserwowałem, jak jego wyraz twarzy zmieniał się od ciekawości, przez zmieszanie, po zaniepokojone skupienie.
Te dotacje dla Hamilton Preservation Initiative – powiedział w końcu, patrząc na mnie. – Nie przypominam sobie, żeby były przedkładane radzie do zatwierdzenia.
Potwierdziłem, że nie.
Podobnie było ze środkami na stanowisko dyrektora wykonawczego Lakeside Historical Society, które zajmuje były doradca naukowy Vanessy.
Robert przerzucił więcej stron, a jego grymas pogłębiał się.
Kwoty te nie są ogromne w kontekście naszego całościowego budżetu, ale tendencja jest niepokojąca, a naruszenia procedur oczywiste.
Spojrzał na mnie ostro.
„Czy to ty je autoryzowałeś?”
„Nie” – powiedziałem stanowczo. „Nie wiedziałem o nich aż do tego audytu”.
„Więc jak?” – zaczął Robert, ale zanim dokończył pytanie, na jego twarzy pojawiło się zrozumienie. Michael, musiał przekazać te płatności bezpośrednio personelowi operacyjnemu.
Takie byłoby moje założenie. Zgodziłem się.
Pytanie brzmi, czy zarząd uzna to za poważne naruszenie, czy też jedynie niedopatrzenie administracyjne.
Robert prychnął.
Przekierowanie funduszy fundacji do organizacji powiązanych z jego żoną bez odpowiedniego zezwolenia. To coś więcej niż niedopatrzenie, Margaret. To naruszenie naszego statutu i potencjalnie stanowych przepisów dotyczących organizacji non-profit.
Skinąłem głową, zadowolony, że Robert dostrzegł powagę sytuacji.
Chciałbym dziś przedstawić te ustalenia całemu zarządowi. Najpierw chciałem poznać twoją perspektywę jako skarbnika.
Będziesz miał moje pełne poparcie – zapewnił mnie. – Tak nie działamy i nie możemy na to pozwolić.
Kiedy zaczęli przybywać inni członkowie zarządu, zauważyłem, że Michael był zaskoczony, widząc mnie już obecną i pogrążoną w cichej rozmowie z Robertem.
Najwyraźniej spodziewał się, że przybędzie pierwszy i przedstawi plan spotkania.
Mamo, powitał mnie lekko marszcząc brwi. Przyszłaś wcześniej.
Robert i ja mieliśmy do omówienia pewne sprawy finansowe – odpowiedziałem uprzejmie.
Czy możemy zacząć?
Spotkanie rozpoczęło się od spraw bieżących: zatwierdzenia poprzednich protokołów, przedstawienia informacji o bieżących projektach i raportu z rozwoju sytuacji.
Zaczekałem, aż ustalimy nowe szczegóły, zanim zabrałem głos.
Mam sprawę do przedłożenia zarządowi – powiedziałem, a mój głos był spokojny, pomimo napięcia, jakie odczuwałem. Niedawno zleciłem niezależny audyt naszej działalności grantowej w minionym roku fiskalnym. Wyniki wzbudziły pewne poważne obawy.
Michael gwałtownie podniósł głowę, a na jego twarzy odmalował się autentyczny niepokój.
Audyt?
Dlaczego mnie nie poinformowano?
Jako przewodniczący zarządu mam prawo inicjować kontrole zgodności – przypomniałem mu, po czym zwróciłem się do całego zarządu.
Kopie raportu znajdują się w teczkach, które macie przed sobą.
Zanim przejdziemy do dyskusji, dam wszystkim chwilę na zapoznanie się ze streszczeniem.
W pomieszczeniu zapadła cisza, gdy siedmiu członków zarządu otworzyło teczki, które Robert i ja położyliśmy na każdym miejscu.
Obserwowałem zmianę wyrazu ich twarzy w miarę jak przyswajali informacje.
zamieszanie, niepokój, a w kilku przypadkach narastający gniew.
Jako pierwsza zabrała głos Diane Winters, która nie była spokrewniona z rodziną, ale była długoletnią przyjaciółką rodziny i emerytowaną sędzią.
Czy dobrze to rozumiem?
Organizacjom powiązanym z Vanessą Hamilton Westbrook przyznano dotacje o łącznej wartości ponad 300 tys. dolarów bez zgody zarządu i należytego ujawnienia konfliktu interesów.
Zgadza się. Potwierdziłem.
Wszystkie oczy zwróciły się na Michaela, który zbladł, gdy czytał szczegółowe ustalenia.
Michaelu, powiedziałem cicho, jako dyrektor operacyjny fundacji, może mógłbyś wyjaśnić, w jaki sposób te dotacje zostały przyznane z naruszeniem naszych ustalonych protokołów.
Wyraz jego twarzy, gdy podniósł wzrok, powiedział mi wszystko, co musiałem wiedzieć.
Nie szok, nie dezorientacja, ale pomyłka w kalkulacji, gdy oceniał swoje opcje.
Wiedział dokładnie, co się stało.
Wygląda na to, że doszło do niedopatrzenia administracyjnego – zaczął ostrożnie.
Organizacje te wykonują wartościową pracę zgodną z naszą misją.
Podejrzewam, że uzyskano odpowiednie zgody, ale nie udokumentowano ich odpowiednio.
Oczy Dian się zwęziły.
Michael, jestem członkiem tej rady od 12 lat. Nigdy nie widziałem ani nie głosowałem nad żadną z tych dotacji.
Ja też nie – dodał James Chen, nasz najnowszy członek zarządu, ale skrupulatny prawnik znany ze swojej dbałości o szczegóły. Przeglądałem wszystkie protokoły ze spotkań od czasu dołączenia do zarządu w zeszłym roku.
Michael przyjął nową strategię obronną.
Matka często zajmuje się zatwierdzaniem mniejszych grantów pomiędzy formalnymi spotkaniami, powiedział. Być może to ona je autoryzowała i nie pamięta, żeby to robiła.
Próba zrzucenia winy na moją rzekomo zawodną pamięć była dokładnie tym, czego się spodziewałem.
Czekałem, nic nie mówiąc, podczas gdy Robert Hammond odchrząknął.
Jako skarbnik dokonuję przeglądu wszystkich rozdysponowań dotacji – oświadczył stanowczo.
Płatności te odbywały się omijając nasze normalne kontrole finansowe.
Zostały one przetworzone bezpośrednio w dziale operacyjnym, a jedynym wymaganym podpisem był dyrektor operacyjny. Pozdrawiam, Michael.
Nie poprzez nasz standardowy proces zatwierdzania dwóch podpisów.
Nastąpiła ogłuszająca cisza.
Michael rozejrzał się po stole, nie doszukując się żadnych sojuszników w poważnych twarzach członków zarządu.
Uważam – powiedziała na koniec Diane – że musimy tutaj poruszyć dwie odrębne kwestie.
Po pierwsze, same niewłaściwe dotacje i jak zaradzić tej sytuacji.
Po drugie, załamanie się systemu zarządzania, które do tego doprowadziło.
Spojrzała na Michaela surowym wzrokiem, który wprawiał w drżenie prawników, gdy ona orzekała.
Czy chciałbyś zmienić swoje wyjaśnienie, Michaelu?
Przyparty do muru Michael zmienił całkowicie swoje zachowanie.
Wytwornego dyrektora zastąpił defensywny, niemal rozdrażniony odpowiednik samego siebie, którego ledwo rozpoznałem.
„Nie rozumiesz” – powiedział napiętym głosem. Matka od miesięcy nie jest sobą. Jest rozkojarzona, zapominalska, niezdolna do skupienia się na skomplikowanych szczegółach. Vanessa i ja staraliśmy się chronić jej godność, załatwiając sprawy po cichu.
James Chen zapytał wprost: „Przekazując fundusze fundacji na rzecz kontaktów zawodowych swojej żony bez odpowiedniego ujawnienia tego faktu lub uzyskania jej zgody”.
Michael podkreślił, że są to legalne organizacje, wykonujące ważne prace konserwatorskie, które w pełni wpisują się w misję naszej fundacji.
Nie o to chodzi, powiedział Robert. Chodzi o proces i przejrzystość.
Nawet jeśli były to najbardziej wartościowe dotacje w naszej historii, sposób w jaki zostały przyznane, stanowi poważne naruszenie naszej odpowiedzialności powierniczej.
Dyskusja trwała jeszcze godzinę, podczas której zarząd analizował konsekwencje decyzji.
Do końca przyjęto kilka rezolucji.
rozszerzony audyt wszystkich dotacji w ciągu ostatnich dwóch lat, tymczasowe zawieszenie uprawnień Michaela do podpisywania dokumentów oraz powołanie specjalnej komisji w celu przeglądu naszych procedur zarządzania.
Michael siedział w kamiennym milczeniu, gdy odbywało się głosowanie, w którym wszyscy byli jednomyślni, z wyjątkiem jego wstrzymujących się od głosu.
Kiedy spotkanie w końcu dobiegło końca, natychmiast do mnie podszedł.
„Musimy porozmawiać” – powiedział cicho i nagląco. W cztery oczy.
„Myślę, że powiedzieliśmy już wszystko, co potrzebne na dziś” – odpowiedziałem, zbierając papiery. „Zarząd się wypowiedział”.
„Nie chodzi o zarząd” – syknął. „Chodzi o to, co będzie dalej. Upokorzyłeś mnie zawodowo. Naprawdę myślisz, że to pomoże twojej sytuacji w domu?”
Ledwo skrywana groźba potwierdziła moje najgorsze obawy.
Michael nie był nieświadomym uczestnikiem intryg Vanessy.
Był aktywnie współwinny.
A teraz, gdy rzuciłem mu wyzwanie publicznie, był gotowy nasilić swoje wysiłki, żeby mnie kontrolować.
„Mam umówiony lunch” – powiedziałem spokojnym głosem. „Możemy o tym porozmawiać jutro”.
„Nie” – nalegał, ściskając mnie za ramię na tyle mocno, że aż się zdziwiłem. „Porozmawiamy o tym teraz w domu”.
Obok nas pojawił się Robert Hammond, jego wyraz twarzy był zaniepokojony.
Czy wszystko w porządku, Margaret?
Michael natychmiast puścił moje ramię, a jego publiczna fasada wróciła na swoje miejsce.
To tylko sprawa rodzinna – odparł gładko.
Mama i ja musimy ustalić parę szczegółów.
Właściwie Robert i ja planujemy omówić wyniki audytu bardziej szczegółowo podczas lunchu – improwizowałem, rzucając Robertowi znaczące spojrzenie.
Prawda, Robert?
Trzeba przyznać, że Robert od razu to zrozumiał.
Tak, rzeczywiście. Zrobiłem rezerwację w Riverside Beastro.
Zrobimy to, Margaret?
Frustracja Michaela była widoczna, ale ponieważ inni patrzyli, mógł tylko sztywno kiwnąć głową.
Kontynuujemy tę dyskusję później, mamo.
Gdy szliśmy do windy, Robert nachylił się do nas.
Nie wrócisz do tego domu, prawda?
Jeszcze nie, przyznałem. Najpierw muszę coś załatwić.
Podczas lunchu opowiedziałem Robertowi o tym, co dokładnie działo się w Westbrook Estate.
Podświetlanie gazowe, izolacja, a teraz montaż elektronicznych zamków w moich drzwiach.
Boże, Margaret! – zawołał.
To nie jest zwykła manipulacja emocjonalna. To kara pozbawienia wolności.
Musisz iść na policję.
– Zapewniłem go. – Ale najpierw muszę odzyskać to, co moje.
Po obiedzie, zamiast iść na komisariat policji, jak obiecałam Robertowi, poprosiłam go, żeby podwiózł mnie do biura Patricka Sullivana, prawnika, który współpracował z Richardem i ze mną przez dziesięciolecia.
Małgorzata.
Patrick przywitał mnie serdecznie.
To niespodziewana przyjemność.
Co Cię tu dziś sprowadza?
Potrzebuję twojej pomocy w pewnej pilnej sprawie – wyjaśniłem. – I wymagam absolutnej dyskrecji.
Gdy wyjaśniłem sytuację, wyraz twarzy Patricka stał się coraz poważniejszy.
To, co opisujesz, to znęcanie się nad osobami starszymi, Margaret. Przestępstwo znęcania się nad osobami starszymi.
Wiem, powiedziałem. I wkrótce zajmę się kwestiami prawnymi. Ale najpierw muszę zająć się pilnym problemem.
Pokazałem mu oryginalny akt własności majątku Westbrook, ten, który wyjąłem z ukrytego sejfu i trzymałem w teczce.
Muszę mieć pewność, że dokument ten jest nadal prawnie wiążący i że nie złożono żadnych innych dokumentów, które mogłyby go zastąpić.
Patrick dokładnie obejrzał akt.
To jest oryginalny, niezmieniony akt własności, wskazujący Cię jako jedynego właściciela. Nie złożono żadnego wniosku o przeniesienie własności w powiecie. Majątek nadal należy wyłącznie do Ciebie, Margaret.
Poczułem ulgę.
Dobry.
A mam jeszcze jedną prośbę.
Późnym popołudniem wszystko było już gotowe.
Zadzwoniłem do firmy przewozowej, żeby wróciła do Westbrook Estate, instruując kierowcę, żeby zatrzymał się przy bramie, zamiast jechać główną drogą.
Ochroniarz, nowy pracownik, którego nie rozpoznałem (prawdopodobnie jedna ze zmian kadrowych Vanessy), wydawał się zaskoczony, widząc, że podchodzę bliżej, zamiast przyjechać samochodem.
Pani Westbrook, zapytał. Czy wszystko w porządku?
Doskonale. Dobrze, zapewniłem go. Potrzebuję tylko, żebyś otworzył bramę.
Zawahał się.
Pani Westbrook, młodsza pani Westbrook, kazała jej dać znać, jeśli wrócisz. Martwiła się o ciebie.
Jestem tego pewna – odparłam sucho.
Ale jako właściciel tej nieruchomości, proszę o otwarcie bramy i nie dzwonienie wcześniej.
Czy to jest zrozumiałe?
Coś w moim tonie musiało świadczyć o powadze sytuacji, ponieważ skinął głową i nacisnął przycisk otwierający bramę.
Gdy szedłem długą alejką, zobaczyłem samochód Patricka już zaparkowany przy wejściu, dokładnie zgodnie z planem.
Czekał na schodach wejściowych z szeryfem Davisem, wysokim, postawnym mężczyzną o siwiejących włosach i nonszalanckim zachowaniu.
Obok nich stali dwaj zastępcy i ślusarz.
„W samą porę” – powiedział Patrick, gdy podszedłem. „Właśnie omawialiśmy sytuację z szeryfem Davisem”.
Szeryf skinął głową z powagą.
„Pani Westbrook, pan Sullivan wyjaśnił pani obawy. Montaż zamków w celu uwięzienia kogoś wbrew jego woli to bezprawne pozbawienie wolności, poważne przestępstwo. Będziemy musieli wszystko dokładnie udokumentować”.
Rozumiem, powiedziałem.
No to kontynuujmy.
Drzwi wejściowe otworzyły się zanim zdążyliśmy zapukać.
Michael stał tam, a wyraz jego twarzy zmieniał się z irytacji na zaniepokojenie, gdy zauważył obecność szeryfa.
Mamo, co się dzieje?
Kim są ci ludzie?
Szeryf Davis.
Policjant przedstawił się i pokazał swoją odznakę.
Mam nakaz przeprowadzenia inspekcji lokalu na podstawie doniesień o możliwym bezprawnym pozbawieniu wolności.
Twarz Michaela blada.
Bezprawne uwięzienie?
To niedorzeczne. Po prostu zainstalowaliśmy jakieś zabezpieczenia dla ochrony matki. Ma problemy z funkcjami poznawczymi.
Zatrzymam pana w tym momencie. – przerwał szeryf Davis.
Naszym celem jest udokumentowanie obecności mechanizmów blokujących, które rzekomo zainstalowano bez zgody właściciela nieruchomości.
Po przeprowadzeniu inspekcji ustalimy, czy zamki te stanowią bezprawne pozbawienie wolności.
Właściciel nieruchomości, powtórzył Michael z wyrazem konsternacji na twarzy. Jestem współwłaścicielem tego domu.
Nie, Michaelu, nie jesteś – powiedziałem cicho, kiwając głową w stronę Patricka, który podał Michaelowi kopię aktu własności.
Majątek Westbrook należy wyłącznie do mnie.
Zawsze tak było.
Krew odpłynęła z twarzy Michaela, gdy wpatrywał się w dokument.
Ale tata zawsze mówił: „Zawsze planowaliśmy”.
Twój ojciec i ja rozmawialiśmy o tym, czy ostatecznie nie przenieść na ciebie częściowej własności.
Przyznałem się, ale po tym jak zachorował, już do tego nie doszło.
Biorąc pod uwagę ostatnie wydarzenia, jestem wdzięczny za to niedopatrzenie.
Szeryf Davis odchrząknął.
Musimy przeprowadzić inspekcję, proszę pana.
Proszę zejść na bok.
Michael odsunął się sztywno od drzwi, umożliwiając nam wejście.
Główny hol był pusty, ale słyszałem ruch na górze, prawdopodobnie Vanessę, którą zaalarmował podniesiony głos Michaela.
Zamki zamontowano w drzwiach mojej sypialni, w moim gabinecie, a potencjalnie także w innych miejscach, o których nie mam pojęcia – poinformowałem szeryfa.
Klawiatury zostały zainstalowane wczoraj, a ich aktywacja planowana jest na dziś.
Jak na zawołanie Vanessa pojawiła się na szczycie schodów, a wyraz jej twarzy szybko zmienił się z zakłopotania w zaniepokojenie, gdy rozejrzała się po scenie rozgrywającej się poniżej.
„Co się dzieje? Kim są ci ludzie?”
„Policja” – powiedział Michael beznamiętnie, wciąż trzymając akt własności. „I adwokat matki. Ona jest właścicielką domu, Vanesso. Tylko ona”.
Nigdy nie doszło do przeniesienia własności.
Wyraz twarzy Vanessy w tym momencie – błysk czystej kalkulacji, szybko przesłonięty troską – potwierdził wszystko, co podejrzewałem.
Nigdy nie chodziło mi o moje dobre samopoczucie.
Chodziło o przejęcie kontroli nad moim majątkiem, moim domem, moim dziedzictwem.
Pani Westbrook, szeryf Davis do niej zadzwonił. Chciałbym, żeby dołączyła pani do nas podczas tej inspekcji. Dokumentujemy wszystkie miejsca, w których zainstalowano zamki elektroniczne.
Następną godzinę spędziliśmy w ciągłym ruchu.
Szeryf i jego zastępcy sfotografowali i udokumentowali położenie każdej klawiatury, łącznie było ich osiem – o wiele więcej, niż myślałem.
Ślusarz potwierdził, że wszystkie były podłączone do centralnego systemu sterowania, którym można było sterować zdalnie z panelu w sypialni głównej, pokoju Vanessy i Michaela.
Jak wyjaśnił ślusarz, nie są to standardowe środki bezpieczeństwa stosowane w domu.
Jest to system powstrzymujący, taki sam jak w obiektach chronionych.
Osoba znajdująca się w środku nie może wyjść bez kodu lub zdalnego otwierania.
Podczas całej inspekcji Michael milczał, a na jego twarzy malowało się na przemian zdziwienie i świadomość wagi wydarzenia, w którym brał udział.
Vanessa natomiast nieustannie podawała mnóstwo usprawiedliwień.
Myśleliśmy tylko o bezpieczeństwie Margaret, upierała się, podczas gdy szeryf robił notatki. Błądziła, gubiąc się. Te środki zalecili specjaliści.
Jacy specjaliści? – zapytał dosadnie szeryf Davis.
Doktor Reynolds, odpowiedziała natychmiast. Ekspert geriatryczny, który zbadał przypadek Margaret.
Czy na Pani prośbę dr Reynolds kiedykolwiek osobiście zbadał panią Westbrook?
Vanessa zawahała się.
Cóż, nie, ale
Czy dysponujesz dokumentacją tych epizodów błądzenia i dezorientacji, raportami medycznymi, zdarzeniami, których świadkami byli ktokolwiek spoza gospodarstwa domowego?
Jej fasada pewności siebie zaczęła pękać.
Michael był świadkiem wielu z tych epizodów.
Powiedz im, Michaelu.
Wszystkie oczy zwróciły się w stronę mojego syna, który wyglądał na bardziej wstrząśniętego niż kiedykolwiek wcześniej.
„Myślałem, że tak” – powiedział powoli. „Ale teraz nie jestem pewien, co właściwie widziałem i co mi powiedziałeś, że się wydarzyło”.
Zdrada w jego głosie była wyczuwalna.
Po raz pierwszy poczułem promyk nadziei, że być może nie brał on świadomego udziału we wszystkich intrygach Vanessy, że on również został zmanipulowany, choć na pewno nie w takim stopniu jak ja.
Po zakończeniu inspekcji szeryf Davis poradził nam, abyśmy udali się do biblioteki w celu omówienia dalszych kroków.
Kiedy zajęliśmy dobrze znane pomieszczenie, w którym przez lata prowadziliśmy wiele rodzinnych rozmów, poczułem dziwne poczucie spokoju.
Prawda w końcu wyszła na jaw.
Na podstawie tego, co udokumentowaliśmy, szeryf Davis rozpoczął: „Istnieją wyraźne dowody na próbę ograniczenia swobody poruszania się pani Westbrook bez upoważnienia prawnego. Może to stanowić bezprawne pozbawienie wolności, a więc przestępstwo”.
Vanessa zaprotestowała: „Tak naprawdę nigdy nie uruchomiliśmy zamków. Były zainstalowane, ale jeszcze nieczynne”.
Próba bezprawnego uwięzienia nadal jest przestępstwem, proszę pani – odparł spokojnie szeryf.
Jest też sprawa fałszywego pełnomocnictwa, o którym poinformował mnie pan Sullivan.
Michael gwałtownie podniósł głowę.
Jaki fałszywy dokument?
Aby zobaczyć pełną instrukcję gotowania, przejdź na następną stronę lub kliknij przycisk Otwórz (>) i nie zapomnij PODZIELIĆ SIĘ nią ze znajomymi na Facebooku.