„Nic takiego nie zrobiłam”. Głos Diane był teraz piskliwy, rozpaczliwy. „To absurd. Kocham tych chłopców”.
„To dlaczego nalegałeś, żeby zabrać Emmę tamtej nocy?” – słowa wypłynęły z jego ust, gdy wszystko zaczęło się układać. „Nigdy wcześniej nie chciałeś się nią opiekować. Zawsze mówiłeś, że jedno dziecko wystarczy, ale tamtej nocy wręcz błagałeś, żeby ją zabrać. Musiałeś się jej pozbyć z domu”.
Emma płakała, wielkie łzy spływały jej po policzkach.
„Nie wiedziałam, że babcia robi coś złego. Myślałam, że pomaga. Dała mi ciasteczka i powiedziała, że to nasza tajemnica. Powiedziała, że mama i tata potrzebują specjalnej pomocy przy dzieciach i że musimy być bardzo cicho”.
Twarz pastora Johna stwardniała.
„Myślę, że musimy zadzwonić na policję.”
„Nie zrobisz czegoś takiego” – Diane niemal krzyknęła. „Jestem filarem tej społeczności. Uczęszczam do tego kościoła od trzydziestu lat. Uwierzysz w to, co powiedziało zdezorientowane dziecko, a nie mnie?”
„Wierzę” – powiedział cicho pastor John – „że to dziecko zasługuje na wysłuchanie. A jeśli to, co mówi, jest prawdą, to te dzieci zasługują na sprawiedliwość”.
Ciotka Trevora, Pamela, wyjęła telefon.
„Dzwonię pod numer 911.”
Diane próbowała uciec. Rzuciła się do drzwi, ale kilku mężczyzn ze zgromadzenia zablokowało jej drogę. Odwróciła się z twarzą wykrzywioną wściekłością i strachem, a nagle maska całkowicie opadła.
Pogrążona w żałobie babcia zniknęła, zastąpiona przez coś zimnego i okrutnego.
„Zniszczyli wszystko”. Słowa wyrwały się z jej ust. „Trevor zamierzał zmarnować całe życie na te dzieci. Na nią”.
Wycelowała we mnie drżącym palcem.
„Nigdy nie była wystarczająco dobra dla mojego syna. Nigdy. A potem uwięziła go w kolejnych ciążach. Jedno dziecko było do przyjęcia. Ale bliźnięta? Dwie kolejne gęby do wykarmienia. Dwa kolejne powody, dla których Trevor powinien opuszczać rodzinne obiady i ignorować swoje obowiązki wobec nas”.
Trevor stał nieruchomo, z lekko otwartymi ustami.
„Mamo, co mówisz?”
„Mówię, że zrobiłam to, co trzeba było zrobić”. Głos Diane nabrał maniakalnego tonu. „Trochę płynu niezamarzającego zmieszanego z mlekiem modyfikowanym, akurat tyle, żeby delikatnie zatrzymać ich serca. Nie cierpiały. Dopilnowałam tego. Nie jestem potworem. Po prostu oddałam je Bogu, zanim stały się ciężarem”.
Kaplica wybuchła przerażonymi westchnieniami i krzykami. Nie mogłam oddychać, nie mogłam myśleć, nie mogłam przetworzyć tego, co słyszałam.
Właśnie się przyznała. Stojąc przed trumnami naszych synów, przyznała się do ich zamordowania.
Emma szlochała w szatę pastora Johna. Chciałam do niej podejść, ale nogi odmówiły mi posłuszeństwa. Trevor osunął się na kolana, wydając przeraźliwy, jęczący dźwięk.
Policja przyjechała w ciągu kilku minut, z wyciem syren. Diane próbowała natychmiast odwołać zeznania, twierdząc, że żałoba wpędziła ją w histerię i że nie wiedziała, co mówi. Jednak zbyt wiele osób słyszało to wyznanie. Zeznania Emmy, w połączeniu z załamaniem psychicznym Diane, wystarczyły, by policja natychmiast wznowiła śledztwo.
Tego samego dnia ekshumowali moje dzieci. Musiałem podpisać dokumenty zezwalające na naruszenie ich spoczynku, zanim zostały godnie pochowane.
Wyniki badań toksykologicznych wróciły czterdzieści osiem godzin później i potwierdziły wysoki poziom glikolu etylenowego w organizmach obu chłopców.
Zatrucie płynem niezamarzającym.
Diane została aresztowana i oskarżona o dwa morderstwa pierwszego stopnia. Ojciec Trevora próbował zatrudnić drogich prawników, ale sprawa była niepodważalna. Emma widziała, jak przygotowywała butelki z trucizną. Nagranie z monitoringu w sklepie z narzędziami pokazało, że Diane kupiła płyn do chłodnictwa trzy dni przed śmiercią bliźniaków. Jej rejestry telefoniczne ujawniły wyszukiwania haseł „bezbolesna śmierć niemowlęcia” i „ile płynu do chłodnictwa, żeby zatrzymać akcję serca”.
Trevor złożył pozew o rozwód. Nie ze mną, ale po to, by oddzielić się od katastrofy, w jaką przekształciła się jego rodzina. Nie mógł na mnie patrzeć tygodniami. Nie mógł mówić bez załamywania się. Jego matka zamordowała nasze dzieci, bo uważała je za uciążliwe.
Tygodnie po aresztowaniu Diane były pasmem przesłuchań policyjnych, spotkań z prawnikami i nieprzespanych nocy. Detektyw Sarah Mitchell osobiście zajęła się sprawą, traktując mnie z delikatnością, jakiej nie doświadczyłam od śmierci bliźniaczek. Powiedziała mi, że ma własne dzieci i nie potrafi sobie wyobrazić, jaki ból przeżywam.
Emmę trzeba było przesłuchiwać wielokrotnie. Sprowadzono psychologów dziecięcych, aby upewnić się, że jej zeznania nie są poddawane instrukcjom ani wpływom. Każda sesja wyczerpywała ją i sprawiała, że czuła się przylepna do mnie, bała się spuścić mnie z oczu. Spała w moim łóżku każdej nocy, budząc się z krzykiem po koszmarach, w których babcia goniła ją z butelkami pełnymi trucizny.
Trevor tymczasowo wrócił do ojca. Jego ojciec, Robert Morrison, postarzał się o dziesięć lat w ciągu tygodnia. Mężczyzna, który zawsze był dumny z pozycji społecznej i zaangażowania kościelnego swojej żony, teraz chodził jak duch.
Kiedyś próbował mnie przeprosić, pojawił się w moich drzwiach z kwiatami i łzami w oczach.
„Powinienem był to zauważyć” – powiedział Robert łamiącym się głosem. „Czasami o tobie mówiła, mówiła okrutne rzeczy, kiedy cię nie było. Myślałem, że to po prostu typowe teściowe bzdury, wiesz, rywalizacja o uwagę Trevora. Nigdy nie wyobrażałem sobie, że jest zdolna do czegoś takiego”.
Wziąłem kwiaty, ale nie mogłem mu dać pocieszenia. Jego ignorancja, świadoma czy nie, przyczyniła się do stworzenia atmosfery, w której Diane czuła się usprawiedliwiona w swojej nienawiści do mnie. Wyszedł zgarbiony, a ja wyrzuciłem kwiaty do kosza, gdy tylko drzwi się zamknęły.
Lokalne media jako pierwsze podchwyciły tę historię. Młoda reporterka Kristen Yang zapukała do moich drzwi z prośbą o wywiad. Początkowo odmówiłem, ale mój prawnik, James Cardwell, zasugerował, że mogłoby to wpłynąć na opinię publiczną. W mieście wciąż byli ludzie, którzy uwierzyli w pierwotną wersję wydarzeń Diane i szeptali, że musiałem zrobić coś, co sprowokowało tak skrajne działania.
Wywiad został wyemitowany w czwartek wieczorem. Siedziałam z Emmą w salonie u jej przyjaciółki, oglądając siebie na ekranie, opowiadającą o moich dzieciach. Kristen była pełna szacunku, skupiając się na krótkim życiu Olivera i Lucasa, zamiast sensacyjnie roztrząsać ich śmierć. Pokazałam jej ich zdjęcia, opowiedziałam o ich różnych osobowościach.
Mimo że byli bliźniakami, Oliver był poważniejszy, studiując wszystko z intensywnym skupieniem. Lucas uśmiechał się nieustannie, chichocząc przy najmniejszej prowokacji.
Odzew społeczny był oszałamiający. Moje konta w mediach społecznościowych, z których wcześniej prawie nie korzystałam, zapełniły się wiadomościami wsparcia. Nieznajomi wysyłali prezenty dla Emmy, datki na pokrycie kosztów pogrzebu, a nawet groźby pod adresem Diane i każdego, kto stawał w jej obronie.
W lokalnym banku założono fundusz pamiątkowy, z którego dochód przeznaczany jest na badania nad SIDS oraz edukację dotyczącą bezpieczeństwa niemowląt.
Jednak nie wszyscy odnieśli się do niego z sympatią.
Dalsza rodzina Trevora podzieliła się na obozy. Jego ciotka Pamela, która wezwała policję na pogrzebie, regularnie kontaktowała się ze mną i Emmą, żeby sprawdzić, co u niej. Przynosiła posiłki, oferowała opiekę nad dziećmi i bez końca przepraszała za to, że nie zauważyła sygnałów ostrzegawczych.
Ale wujek Trevora, George, brat Diane, opublikował długą tyradę w mediach społecznościowych, twierdząc, że Emma przeszła pranie mózgu, a Diane jest oszukiwana przez niewdzięczną synową. Komentarze pod postem George’a były złośliwe. Ludzie, których nigdy nie spotkałem, wyzywali mnie okropnie, sugerowali, że w jakiś sposób zorganizowałem wszystko, żeby wrobić Diane. Pewna kobieta twierdziła, że chodziła ze mną do szkoły i że zawsze byłem manipulatorem i szukałem uwagi. Nigdy w życiu jej nie spotkałem.
James poradził mi, żebym całkowicie zrezygnował z mediów społecznościowych.
„Niech dowody przemówią same za siebie” – powiedział podczas jednego z naszych spotkań. „Raporty toksykologiczne, zeznania Emmy, wyznanie Diane. To są fakty. Opinie przypadkowych osób w internecie nie zmieniają faktów”.
Rozprawa wstępna odbyła się sześć tygodni po aresztowaniu. Siedziałem na sali sądowej i patrzyłem, jak Diane wchodzi w pomarańczowym kombinezonie, z włosami bardziej siwymi, niż pamiętałem, z twarzą wymizerowaną bez makijażu. Spojrzała na mnie raz, a nienawiść w jej oczach była tak czysta, że aż ciarki przeszły mi po plecach. Żadnego żalu, żadnego skruchy, tylko złość, że ją złapano.
Emma nie musiała zeznawać na rozprawie wstępnej, ale sędzia odtworzył nagranie jej rozmowy z Child Protective Services. Widok mojej córki na ekranie, opowiadającej cichym głosem o tym, co widziała, znów mnie roztrzaskał. Była taka niewinna, tak ufna wobec swojej babci. Diane wykorzystała to zaufanie jako broń.
Sędzia orzekł, że dowody są wystarczające, aby rozpocząć proces. Prawniczka Diane, Patricia Hris, kobieta o bystrym wyglądzie, argumentowała, że zeznania zostały wymuszone przez żal i szok. Wskazała na nieskazitelną przeszłość Diane, jej zaangażowanie w życie społeczne i reputację oddanej babci. Sędzia jednak nie dała się przekonać. Kaucja została ustalona na dwa miliony dolarów, na co Robert nie mógł sobie pozwolić nawet po zastawieniu całego swojego majątku pod hipotekę.
Trevor zaczął pić. Poczułem to, kiedy przyszedł odebrać rzeczy Emmy z domu. Jego ręce drżały, gdy pakował jej zabawki do pudeł, a łzy spływały mu po twarzy. Część mnie współczuła mu. Stracił synów i matkę w jednym druzgocącym ciosie. Ale inna część mnie, ta, która pamiętała, jak mnie złapał na pogrzebie, czuła jedynie zimną pustkę.
„Przepraszam” – wyszeptał w pewnym momencie, nie patrząc na mnie. „Przepraszam za wszystko, za to, że ci nie wierzyłem, za to, że jej broniłem, za to, że byłem ślepy na to, kim naprawdę była”.
„Twoje przeprosiny ich nie przywrócą” – odpowiedziałem cicho.
Te słowa nie miały być okrutne, tylko szczere. Skinął głową i kontynuował pakowanie w milczeniu.
Moja rodzina starała się pomóc na swój sposób. Moja mama, Ruth, przyleciała z Arizony i została na trzy tygodnie. Gotowała posiłki, których nie mogłam jeść, sprzątała dom, który mi nie odpowiadał, i tuliła mnie, gdy płakałam w środku nocy.
Mój ojciec, Thomas, dzwonił codziennie, a jego głos był szorstki i tłumił emocje. Nigdy nie przepadał za Trevorem, uważał go za zbyt biernego, zbyt kontrolowanego przez matkę. Nie powiedział: „A nie mówiłem?”. Ale słyszałam to w ciszy między jego słowami.
Moja siostra Natalie też chciała przylecieć, ale miała trójkę własnych dzieci i nie mogła ich zostawić na długo. Zamiast tego wysłała paczki z ulubionymi przekąskami i książkami Emmy, a także listy przypominające mi, że jestem silniejsza, niż myślałam. Zachowałam każdy list w pudełku, żeby mieć coś do czytania, gdy ciemność będzie zbyt przytłaczająca.
Najtrudniejszą rzeczą było zamknięcie żłobka.
Oliver i Lucas mieszkali w pokoju pomalowanym na delikatny błękit, z chmurkami na suficie i literami alfabetu na ścianach. Ich łóżeczko stało puste, a zabawki na kółkach wisiały nieruchomo nad nimi. Zostawiłam pokój w takim stanie, w jakim był, nie mogąc się pogodzić z ostatecznością jego spakowania.
Moja mama zaproponowała, że zrobi to za mnie, ale wiedziałem, że sam muszę to zrobić.
W szary sobotni poranek, dwa miesiące po pogrzebie, w końcu weszłam do środka z kartonowymi pudłami i workami na śmieci. Każdy przedmiot wydawał się niemożliwie ciężki. Malutkie skarpetki, pajacyki, które mieli na sobie tylko raz, kocyki, które wciąż lekko pachniały balsamem dla niemowląt. Starannie wszystko poskładałam, umieszczając rzeczy w opisanych pudełkach.
Podarować.
Trzymać.
Emma, gdy będzie starsza.
Znalazłam dziennik, który prowadziłam, dokumentując pierwsze ważne momenty w rozwoju bliźniaków.
„Oliver dziś się przewrócił” – głosił jeden z wpisów. „Lucas śmiał się z kota”.
Proste chwile, które kiedyś wydawały się banalne, teraz wydawały się bezcenne. Siedziałam na podłodze, czytając każdy wpis, płacząc tak mocno, że myślałam, że się rozkleję.
Tam właśnie Emma znalazła mnie kilka godzin później, otoczoną pudełkami i wspomnieniami. Wpełzła mi na kolana bez słowa, obejmując mnie za szyję swoimi małymi rączkami. Siedzieliśmy tak aż do zachodu słońca. Dwie osoby próbujące się trzymać razem.
Proces był medialnym cyrkiem. Przed budynkiem sądu rozbiły się wozy transmisyjne. Nagłówki krzyczały o babci, która zabiła swoje wnuki.
Diane twierdziła, że jest niewinna, dopóki prokuratura nie odtworzyła nagrania z pogrzebu, w którym jej głos był wyraźny i obciążający.
„Oddałem je Bogu, zanim stały się dla mnie ciężarem”.
Prokuratura postawiła zarzuty metodycznie i druzgocąco. Wezwano lekarza sądowego, który przeprowadził sekcje zwłok, szczegółowo wyjaśniając klinicznie, jak zatrucie glikolem etylenowym spowodowało zatrzymanie pracy nerek i serca moich dzieci. Pokazano ławie przysięgłych zdjęcia sklepu z narzędziami, w którym Diane kupiła płyn przeciwzamarzaniowy, a także nagrania z monitoringu, na tyle wyraźne, że widać było jej twarz, gdy przeglądała różne marki, zanim wybrała najbardziej toksyczną opcję.
Zeznania Emmy były emocjonalnym sednem procesu. Sędzia pozwolił jej zeznawać za pośrednictwem kamery przemysłowej, aby oszczędzić jej spotkania z salą sądową. Z mojego miejsca obserwowałam, jak moja córka, ubrana w swoją ulubioną fioletową sukienkę, odpowiadała na delikatne pytania prokuratora. Opowiadała o tym, jak schodziła na dół do domu Diane, widziała swoją babcię rozmawiającą przez telefon i patrzyła, jak miesza biały proszek w butelkach, które wyglądały dokładnie jak te mamy.
Patricia Hris, prawniczka Diane, próbowała zdyskredytować Emmę podczas przesłuchania krzyżowego, sugerując, że jej pamięć jest zawodna i że dorośli wpłynęli na jej zeznania. Emma jednak pozostała konsekwentna, nawet gdy Hris naciskała ją na szczegóły. Ława przysięgłych z widocznym dyskomfortem obserwowała, jak dorosła kobieta agresywnie wypytywała dziecko o zamordowane rodzeństwo.
Strategia obrony polegała na przedstawieniu Diane jako oddanej babci, która przeszła załamanie nerwowe. Poproszono psychiatrę, który zeznawał o krótkich epizodach psychotycznych wywołanych stresem. Według tego eksperta, Diane była przytłoczona obowiązkami rodzinnymi i doświadczyła całkowitego oderwania od rzeczywistości, zachowując się w stanie fugi, nie rozumiejąc swoich działań.
Prokuratura systematycznie obaliła tę teorię. Wykazali, że Diane badała zatrucia płynem niezamarzającym na kilka dni przed morderstwami, że celowo kupiła truciznę, że opracowała misterny plan, aby wyprosić Emmę z mojego domu, żeby mogła podmienić butelki z trucizną na zwykłe.
To nie było nagłe oderwanie się od rzeczywistości. To było morderstwo z premedytacją.
Kilka przyjaciółek Diane zeznawało o rozmowach, w których narzekała na mnie. Jedna z nich, Catherine Wheeler, ze łzami w oczach wspominała lunch, podczas którego Diane powiedziała: „Te bliźniaki rujnują życie mojemu synowi. Byłoby mu lepiej, gdyby się nigdy nie urodziły”.
Inna przyjaciółka, Margaret Daniels, opisała obsesję Diane na punkcie utrzymania kontroli nad Trevorem i jej obawy, że macierzyństwo zmieni mnie w kogoś bardziej asertywnego, kogoś, kto nie będzie tolerował jej ingerencji.
Trevor został wezwany do złożenia zeznań. Wyglądał okropnie na mównicy, jego garnitur wisiał luźno na ramie, która schudła dziesięć kilogramów. Prokurator pytał go o relacje jego matki ze mną, o napięcia w rodzinie. Trevor przyznał, że Diane nigdy nie akceptowała naszego małżeństwa, że próbowała go odwieść od oświadczyn, że płakała na naszym ślubie, twierdząc, że kradnę jej syna.
„Czy twoja matka kiedykolwiek groziła ci w związku z twoimi dziećmi?” – zapytał prokurator.
Głos Trevora był ledwo słyszalny.
„Po urodzeniu bliźniaków powiedziała mi, że zachowuję się głupio. Powiedziała, że dwójka kolejnych dzieci pochłonie nasze zasoby, że nas na to nie stać. Kiedy powiedziałem jej, że damy radę, powiedziała…” Przełknął ślinę. „Powiedziała: «Może Bóg da nam znak, że popełniamy błąd»”.
Na sali sądowej zapadła cisza. Nawet reporterzy przestali pisać.
Zeznania Trevora, bardziej niż cokolwiek innego, ujawniły głębię złośliwości Diane. Nie działała w chwili szaleństwa. Budowała to od miesięcy, może nawet lat.
Obrona próbowała odzyskać równowagę, powołując świadków, którzy chwalili wolontariat Diane w kościele, jej zbiórki funduszy na lokalne organizacje charytatywne i jej reputację życzliwej sąsiadki. Jednak ich zeznania brzmiały fałszywie w zestawieniu z masą dowodów na to, że była morderczynią.
Mowy końcowe trwały cały dzień. Prokurator przedstawił ławie przysięgłych każdy dowód, tworząc harmonogram, który wskazywał na przemyślane planowanie i wykonanie.
„To nie była babcia, która kochała za bardzo” – powiedział głosem pełnym pogardy. „To była kobieta, która ceniła kontrolę bardziej niż ludzkie życie. Zamordowała dwoje niewinnych dzieci, bo zakłóciły jej wizję życia syna”.
Patricia Hris wygłosiła płomienną prośbę o litość, argumentując, że skazanie starszej kobiety na dożywocie jest bezcelowe, a Diane ze względu na swój wiek i problemy zdrowotne nie stanowi zagrożenia dla społeczeństwa.
„Popełniła straszny błąd w chwili niestabilności psychicznej” – argumentowała Hris. „Ale nie jest potworem. To chora kobieta, która potrzebuje leczenia, a nie kary”.
Ława przysięgłych obradowała osiem godzin. Czekałam w pokoju dla ofiar z Jamesem, nie mogąc jeść ani pić, a moje ręce trzęsły się za każdym razem, gdy próbowałam utrzymać kubek wody. Emma była z moją matką w hotelu, co oszczędziło mi bolesnego oczekiwania.
Kiedy komornik nas wezwał, moje nogi ledwo utrzymywały ciężar. Ława przysięgłych weszła do środka, ale nikt nie spojrzał na Diane.
Wtedy wiedziałem.
Aby zobaczyć pełną instrukcję gotowania, przejdź na następną stronę lub kliknij przycisk Otwórz (>) i nie zapomnij PODZIELIĆ SIĘ nią ze znajomymi na Facebooku.