Dzwonek do drzwi zadzwonił dokładnie o 15:17 we wtorek po południu, dokładnie sześć miesięcy po tym, jak pochowałam mojego męża, z którym byłam przez czterdzieści lat. Byłam w ogrodzie, pielęgnując róże, które Bart posadził na naszą dwudziestą rocznicę ślubu, próbując przekonać samą siebie, że życie może toczyć się normalnie, pomimo ogromnej pustki, jaką jego nieobecność pozostawiła w mojej codziennej rutynie. Kiedy otworzyłam drzwi wejściowe, na ganku stał dystyngowany dżentelmen w drogim grafitowym garniturze, trzymając w ręku skórzaną teczkę i z poważnym wyrazem twarzy, który prawnicy zdają się doskonalić na studiach prawniczych.
„Pani Blackwood, nazywam się Edmund Thornfield i pracuję w kancelarii Thornfield and Associates. Mam dość niezwykłe polecenia od pani zmarłego męża, które mam przekazać dokładnie sześć miesięcy po jego śmierci”.
Serce zabiło mi mocniej. Bart był pełen niespodzianek przez całe nasze małżeństwo, ale pośmiertne instrukcje wydawane przez prawników były nowością nawet dla niego.
„Instrukcje, panie Thornfield? Testament mojego męża został odczytany miesiące temu. Wszystko było całkiem proste.”
„Pani Blackwood, ta sprawa jest odrębna od standardowego postępowania spadkowego. Czy mogę wejść? Muszę z panią omówić dość nietypową sprawę”.
Zaprowadziłem pana Thornfielda do salonu, zauważając, jak rozgląda się po naszym skromnym domu z wyrachowanym okiem kogoś przyzwyczajonego do wyceny cennych nieruchomości. Bart i ja żyliśmy wygodnie, ale bez przepychu. On pracował jako historyk marynistyki, specjalizując się w zaginionych wrakach statków, podczas gdy ja spędziłem karierę jako historyk sztuki na lokalnym uniwersytecie.
„Pani Blackwood, Pani mąż przyszedł do mojej firmy w 1985 roku z bardzo szczegółowymi instrukcjami dotyczącymi zapisu, który miał zostać Pani przekazany w określonych okolicznościach”.
„1985? To prawie czterdzieści lat temu. Jaki zapis wymaga czterech dekad oczekiwania?”
„Takiego, który zależy od ukończenia dokładnie czterdziestu lat małżeństwa. Pani Blackwood, pani mąż był bardzo precyzyjny co do terminu.”
Poczułam dziwny dreszcz, gdy słowa pana Thornfielda przywołały wspomnienie, które tak głęboko zakopałam, że prawie zapomniałam o jego istnieniu. Nagle znów miałam dwadzieścia osiem lat, stałam w naszym maleńkim pierwszym mieszkaniu i prowadziłam jedną z tych głupich, nowożeńskich rozmów o przyszłości.
„Jeśli wytrzymasz czterdzieści lat mojego małżeństwa” – powiedział Bart z tym figlarnym uśmiechem, który mnie do niego przyciągnął – „dam ci coś, czego nie możesz sobie wyobrazić”.
Roześmiałam się i nazwałam go śmiesznym, mówiąc mu, że czterdzieści lat wydaje się niemożliwie długim okresem, skoro byliśmy małżeństwem zaledwie pięć minut. Nigdy więcej nie poruszyliśmy tej rozmowy i szczerze mówiąc, założyłam, że Bart całkowicie o niej zapomniał.
„Panie Thornfield, czy chcesz mi powiedzieć, że Bart pamiętał jakiś głupi zakład, który zawarliśmy jako nowożeńcy?”
„Pani Blackwood, pani mąż nigdy nie zapominał o niczym, co było dla niego ważne, a ta konkretna obietnica najwyraźniej miała dla niego ogromne znaczenie”.
Pan Thornfield otworzył teczkę i wyjął z niej trzy przedmioty: ozdobny złoty klucz, który wyglądał, jakby należał do średniowiecznego zamku, zapieczętowaną kopertę z moim imieniem i nazwiskiem napisanym starannym pismem Barta oraz mniejszą kopertę zawierającą coś, co wyglądało na adres.
„Instrukcje pani męża były bardzo szczegółowe. Jeśli upłynie dokładnie czterdzieści lat małżeństwa – co pani zrobiła, pani Blackwood, dokładnie jedenaście dni przed jego śmiercią – miałem przekazać pani te dokumenty i te informacje”.
Wpatrywałem się w klucz, który nie przypominał niczego, co kiedykolwiek widziałem. Był ciężki, ewidentnie antyczny, z misternym celtyckim splotem wyrzeźbionym na powierzchni i małymi klejnotami osadzonymi w główce.
„Co otwiera ten klucz?”
„Wierzę, że list wszystko wyjaśni, pani Blackwood. Pani mąż jednak jasno dał mi do zrozumienia, że powinnam podkreślić jedno konkretne polecenie. Ma pani zająć się tą sprawą całkowicie sama. Wyraźnie prosił, aby nie angażowała pani dzieci ani innych członków rodziny w to, co pani odkryje”.
„Nie angażować Perla i Oilii? To brzmi dość dziwnie. Zawsze byliśmy bliską rodziną.”
„Pani Blackwood, przekazuję jedynie wyraźne instrukcje pani męża. Był w tej kwestii bardzo stanowczy.”
Po wyjściu pana Thornfielda usiadłam w ulubionym fotelu Barta, trzymając tajemniczy klucz i wpatrując się w kopertę z jego ostatnią wiadomością do mnie. Czterdzieści lat małżeństwa nauczyło mnie, że mój mąż potrafi wymyślać niespodzianki, ale ta wydawała mi się inna, ważniejsza niż jego zwykłe romantyczne gesty. Otworzyłam list drżącymi palcami i zaczęłam czytać znajome pismo Barta.
„Moja najdroższa Rose,
Jeśli czytasz ten list, to znaczy, że dotrzymałeś swojej części umowy i pozostałeś ze mną w związku małżeńskim przez dokładnie czterdzieści lat. To również oznacza, że nie żyję już i nie będę mógł zobaczyć twojej twarzy, kiedy odkryjesz to, co planowałem przez prawie cztery dekady.
„Pamiętasz naszą rozmowę w 1985 roku o niemożliwych prezentach? Śmiałaś się, kiedy obiecałem ci coś niewyobrażalnego, jeśli wytrzymasz bycie moją żoną przez czterdzieści lat. Rose, mówiłem poważnie każde słowo tej obietnicy i większą część naszego małżeństwa poświęciłem na jej spełnienie.
Adres w drugiej kopercie doprowadzi cię do czegoś, co przygotowałem dla twojej przyszłości. Przyszłości, którą, jak miałem nadzieję, spędzimy razem, ale teraz zdaję sobie sprawę, że możesz się nią cieszyć beze mnie.
„Rose, to chyba najważniejsza rada, jaką kiedykolwiek ci dam. Jedź sama do Szkocji. Nie mów Perlowi i Oilii o tym liście ani o tym, co tam odkryjesz. Wiem, że to może wydawać się brutalne, ale zaufaj mi, kiedy mówię, że miłość naszych dzieci do ciebie jest szczera, ale ich zainteresowanie tym, co przygotowałam, może takie nie być.
Użyj klucza. Wejdź do zamku i pamiętaj, że zawsze byłaś moją królową, nawet gdy nie wiedziałaś, że zasługujesz na koronę.
„Cała moja miłość, zawsze i na zawsze,
„Bartłomiej.”
Przeczytałem list trzy razy, zanim otworzyłem drugą kopertę. W kopercie znajdował się adres w szkockich górach:
Zamek Raven’s Hollow
Glenn Nevice, Inesture.
Zamek?
Bart wspomniał w liście o zamku, co wydawało się niemożliwe. Nigdy nie posiadaliśmy nieruchomości poza naszym skromnym domem, nigdy nie mieliśmy środków na inwestycje w nieruchomości za granicą, nigdy nawet nie jeździliśmy na drogie wakacje do egzotycznych miejsc. Ale klucz w mojej dłoni był prawdziwy – ciężki, zimny i ewidentnie starożytny. List został napisany nieomylnym charakterem pisma Barta, a adres wydawał się być autentyczny. Mogłem sprawdzić w internecie hasło „Zamek Raven’s Hollow”, żeby potwierdzić jego istnienie.
Resztę wieczoru spędziłem na poszukiwaniach w internecie, odkrywając, że zamek Raven’s Hollow rzeczywiście istniał – była to XVI-wieczna forteca w szkockich górach, przywrócona do pierwotnej świetności. Zdjęcia przedstawiały wspaniałą kamienną budowlę z wieżami, blankami i ogrodami, która wyglądała jak z bajki. Jednak według wszystkich stron internetowych, jakie udało mi się znaleźć, zamek był własnością prywatną i nie był dostępny dla zwiedzających. Nie było żadnych informacji o tym, kto był jego właścicielem, kiedy został zakupiony ani jak można umówić się na zwiedzanie.
Tego wieczoru, przygotowując się do snu, podjęłam decyzję, która rano wydawałaby się niemożliwa. Zamierzałam pojechać do Szkocji, aby odkryć, co Bart planował od czterdziestu lat, i zamierzałam zastosować się do jego instrukcji dotyczących utrzymania podróży w tajemnicy przed naszymi dziećmi. Niektórych obietnic, jak się okazało, warto dotrzymywać, nawet gdy osoba, która je złożyła, nie żyje już i nie będzie mogła ich zobaczyć. A niektórzy mężowie, jak zaczynałam rozumieć, potrafią zaskakiwać, a ich niespodzianki sięgają daleko poza grób.
Jutro zarezerwuję lot do Szkocji i odkryję, jaki niemożliwy prezent Bart przygotowywał przez niemal połowę naszego życia.
Lot do Edynburga trwał osiem godzin, podczas których miałam mnóstwo czasu, by zastanowić się nad rozsądkiem latania na drugi koniec świata w oparciu o tajemniczy list i zabytkowy klucz. W wieku sześćdziesięciu ośmiu lat nigdy nie odbyłam samotnej podróży zagranicznej, nigdy nie podejmowałam impulsywnych decyzji dotyczących podróży i na pewno nigdy nie wyruszyłam w podróż, która coraz bardziej przypominała poszukiwanie skarbów, zorganizowaną przez mojego zmarłego męża. Nie mogłam jednak zignorować narastającej pewności, że Bart od dziesięcioleci planował coś niezwykłego, coś tak ważnego, że czuł się zobowiązany zachować to w tajemnicy nawet przede mną aż do swojej śmierci.
Powiedziałem Perlowi i Oilii, że biorę krótki urlop, żeby uporać się z żałobą, co nie było do końca prawdą. Nie wspomniałem jednak o celu podróży ani o tajemniczych okolicznościach, które skłoniły mnie do nagłego pragnienia podróży zagranicznej.
„Mamo, jesteś pewna, że powinnaś podróżować sama tak szybko po śmierci taty?” – zapytał Perl, kiedy zadzwoniłam, żeby poinformować go o moich planach. „Może Oilia albo ja powinniśmy pojechać z tobą”.
„Kochanie, potrzebuję chwili samotności, żeby pomyśleć o przyszłości. Śmierć twojego ojca uświadomiła mi, jak niewiele świata tak naprawdę widziałam”.
„Ale Szkocja wydaje się być takim przypadkowym wyborem. Kiedy zainteresowałeś się historią Szkocji?”
Zignorowałam jego pytania, niejasno odwołując się do chęci zgłębienia moich korzeni, co zaspokoiło ciekawość obojga dzieci, a jednocześnie pozwoliło zachować instrukcje Barta dotyczące zachowania tajemnicy.
Podróż wynajętym samochodem z Edynburga do Glenn Nevice zajęła kolejne trzy godziny, prowadząc przez coraz bardziej malowniczą scenerię Highlands. Łagodne wzgórza ustąpiły miejsca surowym górom, a cywilizowane pola uprawne przekształciły się w dzikie wrzosowiska, wyglądające dokładnie jak romantyczne szkockie krajobrazy, które widziałem w filmach. W miarę jak wjeżdżałem głębiej w Highlands, zacząłem rozumieć, dlaczego Bart mógł wybrać Szkocję na niespodziankę, którą planował. Krajobraz wydawał się nieziemski, starożytny i tajemniczy – idealna sceneria dla dramatycznych gestów i misternych sekretów.
Zamek Raven’s Hollow pojawił się nagle za zakrętem wąskiej, górskiej drogi, a mój pierwszy widok całkowicie zaparł mi dech w piersiach. Zdjęcia, które znalazłem w internecie, nie oddały majestatu budowli wznoszącej się na zboczu wzgórza niczym coś ze średniowiecznej fantazji. Zamek był ogromny, trzypiętrowy, z szarego kamienia, z czterema okrągłymi wieżami połączonymi wysokimi murami i blankami. Masywne dębowe wrota wbudowano w łukowate wejście, flankowane rzeźbionymi, kamiennymi lwami. Budowlę otaczały starannie zaprojektowane ogrody, które kaskadami opadały w dół zbocza, rojąc się feerią barw kwiatów, których z daleka nie mogłem rozpoznać.
Zaparkowałem w miejscu, które wyglądało na wyznaczone, niedaleko głównego wejścia i przez kilka minut siedziałem w wypożyczonym samochodzie, wpatrując się w zamek i próbując przetworzyć to, co widziałem. To nie był jakiś skromny domek ani domek myśliwski, który Bart mógłby kupić jako niespodziankę na emeryturę. To była forteca godna rodziny królewskiej.
Złoty klucz poczułem ciepło w dłoni, gdy zbliżyłem się do masywnych drzwi wejściowych, rzeźbionych w misterne celtyckie wzory, pasujące do splotu samego klucza. Nad wejściem w kamieniu wyryto herb, którego nie rozpoznałem, otoczony łacińskimi słowami, których nie potrafiłem przetłumaczyć. Klucz wsunął się w zamek z idealną precyzją, obracając się płynnie, pomimo ewidentnego wieku zarówno klucza, jak i mechanizmu. Drzwi otworzyły się bezszelestnie na dobrze naoliwionych zawiasach, odsłaniając hol wejściowy, który bardziej pasowałby do muzeum niż do prywatnej rezydencji.
„Dzień dobry, pani Blackwood. Czekaliśmy na panią.”
Odwróciłam się i zobaczyłam starszego mężczyznę w oficjalnym stroju stojącego w holu wejściowym, który najwyraźniej pojawił się znikąd, podczas gdy ja rozglądałam się po okolicy.
„Spodziewałeś się mnie? Ale skąd wiedziałeś, że przyjdę?”
„Pani Blackwood, nazywam się Henderson i jestem głównym lokajem zamku. Pan Blackwood zostawił bardzo szczegółowe instrukcje dotyczące Pani przyjazdu i Pani potrzeb podczas pobytu u nas.”
„Bart zostawił instrukcje? Jak długo tu pracujesz?”
„Pracuję u pana Blackwooda od piętnastu lat, pani Blackwood. Cały personel od dawna przygotowuje się na pani przybycie”.
Rozejrzałem się po holu wejściowym, chłonąc detale, które z bliższym przyjrzeniem się robiły coraz większe wrażenie. Kamienne ściany zdobiły gobeliny o autentycznym średniowiecznym charakterze, przeplatane portretami szlachty w strojach z epoki. Wielkie schody wiły się w górę, na galerię z widokiem na główną salę, której balustrada była wyrzeźbiona z czegoś, co wyglądało na pojedynczy kawałek dębu.
„Henderson, obawiam się, że nie rozumiem, co się tu dzieje. Mój mąż nigdy nie wspominał o posiadaniu nieruchomości w Szkocji, nigdy nie wspominał o zatrudnianiu pracowników, nigdy nie wspominał o niczym takim”.
„Pani Blackwood, może chciałaby pani zobaczyć swoje prywatne kwatery i odświeżyć się po podróży. Pan Blackwood zostawił mi szczegółowy list wyjaśniający wszystko, który miałem pani przekazać, gdy tylko zdąży się pani zadomowić”.
Henderson poprowadził mnie korytarzami, które zdawały się ciągnąć w nieskończoność przez zamek, mijając komnaty wypełnione antycznymi meblami, obrazami olejnymi i dekoracjami, które wyglądały jak z najlepszych muzeów. Z każdego okna roztaczał się spektakularny widok na górski krajobraz otaczający zamek.
Okazało się, że moje prywatne mieszkanie to apartament, w którym mogłaby się zmieścić rodzina królewska: salon z kamiennym kominkiem na tyle dużym, że można było w nim stać, sypialnia z łóżkiem z baldachimem, nakrytym jedwabnymi zasłonami, prywatna łazienka, która w jakiś sposób łączyła średniowieczną architekturę z nowoczesnym luksusem, oraz mała biblioteka pełna książek w skórzanych oprawach.
„Pani Blackwood, dam pani czas na odpoczynek i zwiedzanie komnat. Kiedy będzie pani gotowa, proszę zadzwonić dzwonkiem przy łóżku, a przyniosę pani list, który pan Blackwood przygotował na tę okazję”.
Po odejściu Hendersona stałam pośrodku mojej pałacowej sypialni, próbując pojąć beznadziejność mojej sytuacji. Niecałe dwadzieścia cztery godziny temu byłam wdową z klasy średniej, żyjącą spokojnie na przedmieściach Connecticut. Teraz najwyraźniej byłam panią szkockiego zamku, której służba od lat przygotowywała się na moje przybycie.
Podszedłem do okna i spojrzałem na ogrody, które rozciągały się po horyzont, zagospodarowane z precyzją profesjonalistów i utrzymane z widoczną dbałością. W oddali widziałem inne budynki na terenie zamku – stajnie, coś, co wyglądało na kompleks szklarniowy, i kilka mniejszych budynków, które mogły pomieścić dodatkowy personel. To nie była zwykła posiadłość, którą kupił Bart. To była posiadłość, działający średniowieczny zamek, któremu ktoś poświęcił sporo czasu i pieniędzy, by przywrócić mu dawną świetność.
Ale jak mój mąż, historyk marynistyki, który nigdy nie wykazywał oznak nadzwyczajnego bogactwa, zdołał zdobyć i utrzymać coś takiego? I dlaczego utrzymywał to w tajemnicy przez, jak sugerował Henderson, co najmniej piętnaście lat?
Zadzwoniłam dzwonkiem przy łóżku, gotowa przeczytać wyjaśnienie, jakie Bart przygotował na najbardziej niezwykłą niespodziankę naszego czterdziestoletniego małżeństwa. Niektóre sekrety, jak zaczynałam rozumieć, były zbyt wielkie, by je ujawnić, póki strażnik sekretu żył i mógł stawić czoła pytaniom na ich temat, a niektórzy mężowie, jak się okazuje, potrafili tworzyć całe alternatywne rzeczywistości, podczas gdy ich żony pozostawały całkowicie nieświadome ich istnienia.
Henderson wrócił po kilku minutach, niosąc srebrną tacę z serwisem do herbaty i kopertę zapieczętowaną ciemnoniebieskim woskiem, na której widniał prawdopodobnie ten sam herb, który widziałem nad wejściem do zamku. Koperta była gruba, co sugerowało spory list, a moje imię widniało na niej wypisane charakterystycznym charakterem pisma Barta.
„Pani Blackwood, pan Blackwood bardzo wyraźnie zaznaczył, że powinna pani przeczytać ten list w spokoju i poświęcić tyle czasu, ile będzie pani potrzebowała, na przetworzenie zawartych w nim informacji”.
„Henderson, zanim to przeczytam, muszę cię o coś zapytać. Jak długo znasz mojego męża?”
„Po raz pierwszy spotkałem pana Blackwooda siedemnaście lat temu, panią Blackwood, kiedy kupił zamek Raven’s Hollow. Pracowałem dla poprzednich właścicieli i brałem udział w procesie przekształcania posiadłości.”
„Siedemnaście lat? Bart kupił ten zamek siedemnaście lat temu?”
„Zgadza się, pani Blackwood. Poświęcił sporo czasu i środków na przywrócenie posiadłości do obecnego stanu, choć do niedawna odwiedzał ją może tylko dwa razy w roku”.
Poczułem zawroty głowy, przetwarzając tę informację. Siedemnaście lat temu byłby rok 2007, kiedy myślałem, że Bart po prostu odbywa swoje zwykłe podróże badawcze, aby zgłębiać archeologię morską. Najwyraźniej te podróże obejmowały zakup i renowację szkockiego zamku.
„Henderson, czy mój mąż kiedykolwiek wspominał, dlaczego ukrywał tę nieruchomość przed rodziną?”
„Pan Blackwood jasno dał do zrozumienia, że Raven’s Hollow jest przygotowywane jako specjalny prezent dla pani, pani Blackwood, który ma zostać ujawniony tylko w określonych okolicznościach. Uważał, że niespodzianka będzie bardziej znacząca, jeśli odkryje ją pani naturalnie, niż gdyby miała zostać wyjaśniona za jego życia i mogła zobaczyć pani reakcję”.
Po odejściu Hendersona, usadowiłem się w luksusowym salonie z herbatą i ostrożnie złamałem woskową pieczęć na liście Barta. Wewnątrz znalazłem kilka stron z jego odręcznym pismem oraz coś, co wyglądało na historyczne dokumenty i zdjęcia.
„Moja kochana Rose,
Jeśli czytasz ten list w zamku Raven’s Hollow, oznacza to, że zrobiłeś pierwszy krok ku odkryciu najważniejszej tajemnicy, którą skrywałem przez całe nasze małżeństwo. Mam nadzieję, że wybaczysz mi rozbudowany charakter tego wyznania, ale niektóre historie są zbyt niezwykłe, by opowiedzieć je bez odpowiedniego tła i kontekstu.
Rose, wszystko, czego doświadczasz w Raven’s Hollow – zamek, personel, teren – należy do ciebie. Kupiłem tę posiadłość siedemnaście lat temu i przygotowywałem ją na twoją przyszłą rezydencję, choć miałem nadzieję spędzić tu wiele lat z tobą, zamiast pozwolić ci odkrywać ją w samotności.
„Ale żeby zrozumieć, dlaczego wybrałem właśnie ten zamek i dlaczego poświęciłem prawie dwie dekady na jego przygotowanie dla ciebie, musisz wiedzieć o czymś, co odkryłem dwadzieścia pięć lat temu i co zmieniło naszą sytuację finansową w sposób, o którym nigdy ci nie powiedziałem”.
Przerwałam lekturę, czując się coraz bardziej zdezorientowana tymi rewelacjami o potajemnych zakupach nieruchomości i ukrytych problemach finansowych. Zarządzałam naszym domowym budżetem przez czterdzieści lat i nigdy nie dostrzegłam żadnych nietypowych dochodów ani wydatków, które sugerowałyby, że Bart dysponuje środkami wystarczającymi na zakup szkockich zamków.
„Rose, w 1999 roku, podczas badania wraków statków na szkockich wyżynach na potrzeby książki o katastrofach morskich, odkryłam coś, czego historycy szukali od 1746 roku: zaginiony skarb rodziny królewskiej Steuart.
Po bitwie pod Culloden, gdy zwolennicy księcia Bonniego Charliego zdali sobie sprawę, że ich sprawa jest przegrana, kilka klanów z Highlands połączyło siły, aby ukryć królewski skarb – klejnoty koronne, złoto, srebro i bezcenne artefakty – gdzieś w górach w pobliżu Glenn Nevice. Skarb miał zostać przeznaczony na przyszłą odbudowę linii Steuartów, ale miejsce ukrycia zostało utracone, gdy ludzie, którzy go ukryli, zginęli w kolejnych bitwach z siłami angielskimi.
„Przez 253 lata poszukiwacze skarbów, historycy i archeolodzy przeszukiwali Highlands w poszukiwaniu czegoś, co stało się znane jako Zaginiona Korona Szkocji. Wartość skarbu szacowano na miliony, ale większość ekspertów zakładała, że został on odkryty dziesiątki lat temu i sprzedany prywatnie, albo że miejsce to zostało utracone na zawsze”.
Odłożyłam list i wpatrywałam się przez okno w krajobraz Highlands, próbując przetworzyć to, co Bart mi mówił. Znalazł legendarny skarb, który zaginął ponad dwa stulecia temu. I najwyraźniej wykorzystał to odkrycie, żeby kupić ten zamek.
Rose, skarb znalazłem w 1999 roku, ukryty w systemie jaskiń, około 24 kilometrów od miejsca, w którym teraz siedzisz. Miejsce zostało tak sprytnie ukryte, że zajęło mi trzy lata systematycznych poszukiwań, aby zlokalizować wejście, i kolejny rok, aby bezpiecznie wykopać skrytkę. To, co odkryłem, przerosło wszelkie szacunki historyków dotyczące wartości skarbu: złote monety, srebrne talerze, korony wysadzane klejnotami, broń ceremonialna i artefakty reprezentujące artystyczne i kulturowe dziedzictwo szkockiej rodziny królewskiej.
„Kiedy oddałem kolekcję do profesjonalnej wyceny, ostrożne szacunki mówiły o kwocie 500 milionów funtów”.
O mało nie upuściłam filiżanki, chłonąc tę informację. Pięćset milionów funtów? To była większa suma, niż mogłam sobie wyobrazić, a co dopiero wyobrazić, jaką mój skromny mąż zdobył na poszukiwaniach skarbów.
„Rose, wiem, że pewnie zastanawiasz się, dlaczego nigdy nie powiedziałam ci o tym odkryciu i dlaczego nie wykorzystałam od razu tego skarbu, aby zmienić nasze życie. Odpowiedź jest skomplikowana, ale sprowadza się do mojej pewności, że nagłe, ogromne bogactwo zmieniłoby dynamikę naszej rodziny w sposób, który mógłby nie być korzystny.
„Obserwowałem, co działo się z ludźmi, którzy wygrywali na loterii lub odziedziczali nieoczekiwane fortuny — jak krewni i przyjaciele zaczynali ich traktować inaczej, jak u dzieci wykształcały się nierealistyczne oczekiwania co do pieniędzy, jak małżeństwa były wystawiane na próbę przez presję związaną z nagłym bogactwem.
„Co ważniejsze, chciałam mieć pewność, że gdyby coś mi się stało, będziesz zabezpieczony finansowo i traktowany z godnością i szacunkiem, na jakie zawsze zasługiwałeś, a których mógłbyś nie otrzymać, gdyby nasze dzieci wiedziały, jak duże mamy zasoby”.
Pomyślałam o Perl i Oilii, które pomimo możliwości edukacji i kariery borykały się z problemami finansowymi. Często wspominały, że nie mogą się doczekać odziedziczenia naszego majątku, choć zakładały, że będzie to nasz skromny dom i oszczędności emerytalne Barta.
„Rose, spędziłem siedemnaście lat, tworząc Raven’s Hollow jako miejsce, w którym mogłabyś żyć jak królowa, którą zawsze byłaś w moich oczach. Zamek jest w pełni obsadzony personelem, w pełni utrzymywany i finansowo wspierany, aby działać bezterminowo, bez konieczności jakiegokolwiek wkładu z twojej strony.
„Ale zamek to tylko część tego, co ci zostawiam. Jutro Henderson pokaże ci skarbiec, który zbudowałem pod zamkiem, gdzie w prywatnym muzeum należącym wyłącznie do ciebie eksponowana jest Królewska Kolekcja Steuartów. Kontrolujesz teraz fortunę, której większość ludzi nie byłaby w stanie wydać w ciągu dziesięciu żyć, i masz środki, by żyć, jakkolwiek zechcesz, do końca swoich dni.
„Moja droga Rose, wyszłaś za mąż za historyka morskiego i odkryłaś, że jesteś teraz sekretną królową szkockiego zamku z królewskim skarbcem w piwnicy. Witaj w nowym życiu.
„Cała moja wieczna miłość,
Aby zobaczyć pełną instrukcję gotowania, przejdź na następną stronę lub kliknij przycisk Otwórz (>) i nie zapomnij PODZIELIĆ SIĘ nią ze znajomymi na Facebooku.