Znalazłem małą dziewczynkę ukrywającą się w śmietniku z diamentową bransoletką na nadgarstku — i uświadomiłem sobie, że to właśnie ona była tym dzieckiem, którego szukało całe miasto.

Co mówią pliki

Kilka godzin później wysiedliśmy z zardzewiałego włazu w zaułku, który pachniał chlebem i przyprawami. Świt złagodził linię horyzontu, zamieniając śnieg w coś niemal pięknego.

Centrum Społecznościowe North Harbor to ceglany budynek, który wyglądał, jakby szkoła i biblioteka zostały połączone w całość, choć kosztem budżetu. Spędziłem tu wiele długich wieczorów z Lauren, kiedy za darmo naprawiła im Wi-Fi.

Zamek w tylnych drzwiach nie stawiał większego oporu. W środku panowała cisza. Tydzień świąteczny. Zamknięte.

Zabrałem Emmę do pracowni komputerowej i posadziłem ją na krześle na kółkach. „Kręć się, ale nie dotykaj klawiszy” – powiedziałem.

Niepewnie pchnęła krzesło i patrzyła, jak pokój przesuwa się o kilka cali w bok. To był pierwszy znak zabawy, jaki u niej dostrzegłem.

Zalogowałem się do głównego terminala, przeszukałem stare dane logowania administratora i w końcu znalazłem właściwe. Stamtąd pozostało mi już tylko skorzystać z ich połączenia, aby uzyskać dostęp do części systemu Hartleya, których publicznie nie widziałem.

Bezpieczeństwo korporacyjne jest solidne – dopóki nie znajdziesz leniwego kącika, którego jakiś średni technik nie zdążył załatać. Tym kącikiem, dziś wieczorem, był przestarzały serwer kopii zapasowych, wciąż działający na starym adresie IP.

Wpisałam każdą frazę, jaka przyszła mi do głowy. PROJEKT AEGIS. BADANIA FAZY. PEDIATRIA.

I oto był: folder oznaczony etykietą AEGIS-ALPHA / TYLKO WEWNĘTRZNE.

Otworzyłem raport.

Słowa te przyprawiały mnie o gęsią skórkę. Edycja genów. Dawkowanie eksperymentalne. Dzieci wymienione według numerów kodowych. Notatki o zmianach w zachowaniu, poważnych skutkach ubocznych, całe wiersze zaznaczone na czerwono.

Większość wpisów kończyła się jednym słowem: zamknięte.

Potem to zobaczyłem.

TEMAT ALFA: Dopasowanie genetyczne: EH. Ekstrakcja pierwotnego dawcy zakończona. Pierwotny żywiciel nie jest już niezbędny dla wyników programu.

Nie musiałem być prawnikiem, żeby zrozumieć, co to znaczyło. Nie tylko przeprowadzili testy na Emmie. Wykorzystali jej materiał genetyczny, żeby stworzyć coś, co mogli sprzedać. A kiedy już osiągnęli to, czego chcieli, jej życie stało się luźną nicią.

„Noah?” Głos Emmy przyciągnął mnie z powrotem.

Wpatrywała się w ścianę monitorów bezpieczeństwa.

Na ziarnistym, czarno-białym obrazie widać było trzy ciemne SUV-y, które właśnie zatrzymały się przed głównym wejściem. Wysiedli z nich mężczyźni – bez odznak, bez mundurów, ale w tych samych grubych kurtkach, z tym samym spokojnym krokiem.

„Znaleźli nas” – wyszeptałem.

Spojrzałem na oklejony nadgarstek Emmy. Bransoletkę. Obietnicę „nigdy jej nie zgubię”.

„Chodź tutaj” – powiedziałem.

Cofnęła się lekko. „Wychodzimy?”

„Tak” – powiedziałem. „Ale najpierw zdejmiemy tę rzecz”.

Szarpnąłem metalową szafkę, chwyciłem pomarańczową skrzynkę z narzędziami i zacząłem grzebać, aż znalazłem obcinaki do śrub. Były stare i sztywne, ale musiały wystarczyć.

„Połóż rękę na biurku” – powiedziałem. „Odwróć wzrok”.

zobacz więcej na następnej stronie Reklama

Aby zobaczyć pełną instrukcję gotowania, przejdź na następną stronę lub kliknij przycisk Otwórz (>) i nie zapomnij PODZIELIĆ SIĘ nią ze znajomymi na Facebooku.